poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Mamy okna! I studnię ;)

   Najpierw temat, który na pewno bardziej Was interesuje - okna wreszcie wstawione. Po miesiącu niezłego stresu i oczekiwania w napięciu wreszcie mamy wymarzone okna. I są naprawdę takie, jakie sobie wyobraziłam. Były małe problemy - bo niestety okazało się, że cztery z nich są dosłownie delikatnie zadrapane na okleinie z zewnątrz (załączę zdjęcie okna, które ucierpiało najgorzej), ale ponieważ nie chcemy zwlekać już z tynkami, więc zamiast wymiany zdecydowaliśmy się na reperację specjalną masą. Przyjedzie jakoś w tygodniu pan od producenta i nareperuje drobne usterki.  Są one tak niewielkie, że dla takiego drobiazgu nie będziemy wydłużać czasu oczekiwania na kolejne prace. Dodatkowo otrzymamy rabat na okna.
    Jutro, gdy już pianka montażowa porządnie zaschnie, to otworzymy okienka i pościągamy białą folię ze skrzydeł. Póki co musicie zadowolić się takimi zdjęciami, jakie mam, czyli wciąż z białą folią. W dodatku było już dosyć ciemno, więc złote szprosy w oknach nie oddają swojego piękna tak dobrze na fotografii...

A tak wyglądają od środka - wciąż z białą folią ochronną. Trzeba ją ściągnąć, ponieważ na słońcu może ona spowodować, że ramy się sparzą pod spodem. Po ściągnięciu folii w środku będziemy mieć białe ramy ze złotymi szprosami, a na zawnątrz złote szprosy z brązowymi ramami:)

Udało mi się uchwycić skazę na jednym z okien - to jest akurat od pralni.


Panowie byli zachwyceni równością naszych ścian i tego jak porządnie domek jest zbudowany. Uśmiech miałam od ucha do ucha słysząc to. Jedyne na co nieco narzekali, to fugi- za dużo piasku i trochę go się sypało podczas montażu kotew.
   A teraz studnia nad którą dziś pracowałam, podczas gdy panowie montowali okna.

    Grześ podsunął mi pomysł, że możemy wykorzystać fragment łańcucha, który nam został po huśtawce i zamontować na nim ocynkowane wiaderko - które najpierw muszę zdobyć. Może gdzieś na targu wpadnie mi w oko...
   A poniżej oznaczenia ziół wykonane wczoraj wieczorkiem na odciętych stemplach (najpierw oczywiście wyszlifowanych, potem zaimpregnowanych). Przydadzą się za rok, zamierzam mieć ziołową rabatkę:)


I jeszcze pudełka po butach - oklejone serwetkami techniką decoupage. Musiałam pilnować między schnięciem poszczególnych warstw, żeby mój kotek Wojtuś akurat nie odbił na nich swojej łapki.
Na koniec jeszcze polecę Wam jeden wspaniały blog, prowadzony przez bardzo kreatywnie myślącą kobietkę, która wykorzystuje każdą wolną chwilę, aby zrobić coś z niczego. Podobnie jak ja również lubi dawać starym lub nieużytecznym już dla niektórych przedmiotom nowe życie. Podoba mi się w ludziach to, kiedy zamiast coś wyrzucić w kosz, odnajdują dla tego inne zastosowanie. Nasz świat jest już dostatecznie zaśmiecony, po co dodawać też od siebie niepotrzebnie, kiedy czasem po prostu można ruszyć głową. Zapraszam do bloga koleżanki:
http://my-cottage-life-bubisa.blogspot.com/
Miłego wieczoru:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz