Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drewno kominkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drewno kominkowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 stycznia 2015

Sobotnie zakupy

   Dzień dobry kochani. Zaraz zmykam do kościółka, bo już mamy niedzielę, ale jeszcze najpierw może uda mi się opisać wczorajszy dzień, a było tego sporo, tak więc w dużym skrócie:
  1. Wanna pokrywa się mozaiką, jestem bardzo zadowolona z wyboru mozaiki, ponieważ musiałam ją dobrać do wybranej kolekcji Ancony, bo w standardzie mozaiki do wyboru nie było... 
  2. Dolna łazienka zyskała kolejne płytki, można już zamawiać oba lustra do łazienek u miejscowego szklarza...
  3. Górna łazienka została częściowo zasilikonowana oraz zafugowana...
 4. Mamy wymalowane WSZYSTKIE sufity w domku oprócz najmniejszego pokoju - tam trzeba położyć jeszcze jedną warstwę:) Co bardzo mnie cieszy!
  5. Zamówione są drzwi wnękowe do łazienki na dół (do prysznica) - Radaway model Carena dwj 120. Otwierane do środka. link Cena 1740zł.
  6. Pomału rozglądamy się za baterią prysznicową oraz drążkiem. Deszczownicy mieć nie będziemy, ponieważ nie jest to coś, co do mnie przemawia, pewnie nigdy bym tego nie używała:)
 7. Wnieśliśmy z moim Bratem całe drewno do kotłowni, gdzie poukładałam je na najbardziej odległej ścianie. Śmieję się, że dodatkowa izolacja jest:) No i teraz żaden deszcz nie straszny.
  8. Niecierpliwy Grześ zawiesił lampę do łazienki, udało mi się zrobić jej zdjęcie. Rzuca śliczne wzorki na ścianę.
  9. No i lampowe zakupy.... Pojechaliśmy do OBI, gdzie jest dosyć duuuuży wybór wszelakich lamp i zakupiliśmy cały bagażnik... Dwie do salonu (plafony na 5 i 8 żarówek), dwa kinkiety, które będą zgrywały się zarówno z salonem, jak i kuchnią, dwie lampy do kuchni (główna i nad stół), lampa do naszej sypialni oraz lampa do łazienki dolnej (na razie jedna, pozostało jeszcze kupić drugą). O cenie może nie będę mówić, bo znowu dostanę zawału serca:) Ale już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli zawiesić je wszystkie! Szczególnie te do salonu i kuchni:)
  10. Zakupiliśmy też rolkę ciepłych ledów do łazienki górnej, które zamontujemy pod półeczkami... No i włącznik potrójny, ale to już w Castoramie, bo w OBI był taki jeden, ale za...50 zł! Dokupiliśmy też 4 włączniki schodowe. Eh, końca nie widać tych wydatków...
  11. Oglądamy też panele podłogowe... Do nas będziemy potrzebowali około 70m2 samych paneli. Podobają mi się takie panele z fugą, niestety są one o wiele droższe niż te zwykłe. No i patrzę jedynie na AC4.






czwartek, 13 listopada 2014

Gładzie cd...jesienny spacer

   Poniżej drewno, o którym pisałam ostatnio. 3,5 m3 głównie buka i trochę brzozy. Ram z Grzesiem zbiliśmy taką oto zagrodę:) Gdy przyjdą deszcze przykryjemy czarną folią. Póki co drewno kąpie się w  słońcu.

    Wraz z Rodzinką wybraliśmy się na spacer do Puszczy. We wtorek pogoda była cudowna...cieplutko i słoneczko świeciło nad głowami. Puszcza przywitała nas mnóstwem pięknych barw.
W kilku miejscach  w Puszczy umieszczone są pomniki na cześć tysięcy ofiar, które w 1942 zostały zwiezione tu z okolicznych miast i wsi i rozstrzelane przez hitlerowskie wojska. Wśród nich także 8letnie dzieci...

 Kora mieniące się tyloma kolorami....
 A poniżej porośnięta przepięknie mchem... Mech ma w sobie coś, co mnie fascynuje. Takie mięciutkie poduszeczki zawsze przykuwały mój wzrok, odkąd byłam dzieckiem.

 A tu już nasze gładzie wapienne sobie schną. Rafał ma jeszcze dokończyć kotłownię, schody oraz obrobić drzwi wejściowe.


Za około 2 tygodnie będzie można zagruntować ściany pod malowanie.

niedziela, 9 listopada 2014

Długi weekend, prosta jesienna ozdoba oraz renowacja obrazka

 Witajcie kochani, mam nadzieję, że długi weekend mija Wam dobrze i że pomimo nieciekawej pogody odnajdujecie w nim radość i odpoczynek. 
   W sobotę przyjechał do nas Pan aż z Zawoi, u którego zamówiłam mieszankę suchego drewna (buk, jesion oraz trochę brzozy). Ile składów z drewnem obdzwoniłam nie potrafię zliczyć. Nikt już nie miał suchego buka, którego chciałam zamówić. Drewno do kominka powinno mieć wilgotność poniżej 20% i być sezonowane przynajmniej rok. Dopiero ten Pan z Zawoi, który skończył leśnictwo i ma swój kawałek prywatnego lasu, przyjechał do nas z sezonowanym przez rok, a nawet niektóre kawałki leżały nawet dłużej - dwa lata, z przeznaczeniem właśnie do palenia. Pan przywiózł nam ostatnie 3,5 m3 układane pięknie na samochodzie, za które zapłaciliśmy w sumie 700zł. W poniedziałek będziemy musieli gdzieś tymczasowo ulokować nasze drewno, ale tak, aby nie przeszkadzało w wyrównywaniu terenu za rok oraz układaniu kostki wokół domu.
    Na przyszłość drewno zamawiać będziemy w nadleśnictwie i sami ciąć oraz rąbać na szczapy, a potem sezonować, aby mieć pewność, że drewno jest dobrze wysuszone. W poniedziałek jedziemy do tutejszego nadleśnictwa zorientować się na razie w cenie.
   Również w sobotę wieczorkiem po pół rocznej prawie przerwie udało nam się wrócić na siłownię. Tak bardzo mi tego brakowało. Jakoś łatwiej jedzie się na siłownię, kiedy już o 17 jest ciemno. Nie żal mi tak bardzo, że nie spędzam tego czasu w ogrodzie. Udało mi się przebiec (o dziwo) 4,5 km w ciągu pół godziny, myślałam,  że będzie ze mną o wiele gorzej. To jeszcze nie jest ta forma sprzed przerwy, ale jestem zaskoczona, że raczej bez większego wysiłku tyle przebiegłam. I nie miałam zakwasów następnego dnia:)
   A teraz bardzo prościutka dekoracja, którą można zrobić dosłownie w chwilę. wystarczy jakiś ciekawy półmisek oraz wszelkie jesienne dary natury. Ja wykorzystałam to, co akurat udało mi się nazbierać podczas krótkiego spaceru z moim Lubym. Jest tu mech, orzechy, owoce dzikiej róży, które ładnie kontrastują z zielonym oraz parę innych roślinek, których nazw nie znam.

Pamiętacie obrazek z targu za 4 złote, który miał zniszczoną lewą stronę ramki? Wreszcie postanowiłam go zreperować, wykorzystując papierowe rurki, których zwykle używam do wikliny papierowej. Przyklejone rurki wyglądają jak kotara, za którą misiu się kąpie:)

Ostatnio przeglądam dużo zdjęć, szukając inspiracji odnośnie kolorów mebli i wnętrz. Pokażę Wam zdjęcia kuchni, które przypadły mi do gustu.
 Podobają mi się białe blaty w połączeniu z takim własnie jasnym kolorem frontów. Na zdjęciu powyżej ciekawa jest również ta ciemno brązowa dolna ramówka. Natomiast na zdjęciu poniżej takie same meble (jedynie dolna ramówka jest szara) wyglądają równie ciekawie przy ciemnej, kontrastowej ścianie... I jakoś dają takie poczucie przytulności. Jednak nie wiem, czy akurat na szary kolor bym się skusiła. 
Już prędzej coś pośredniego pomiędzy kolorem na poniższym zdjęciu oraz cappuccino... Pasuje już powoli kształtować sobie wizję kuchni, aby można było położyć płytki gdzieś w grudniu/ styczniu.
Miłego dnia wszystkim.

środa, 19 lutego 2014

Dachówka i mały dylemat...a także drewno do kominka - coś na niedaleką przyszłość

   Witajcie kochani, kilka dni minęło odkąd pisałam ostatnio. Naszym znajomym - A. i G. serdecznie gratulujemy drugiego dzieciątka, wiem że regularnie czytasz mojego bloga A. więc korzystam z okazji, aby przekazać Ci moją radość, którą dzielę z Wami:) 
     W międzyczasie szukam drugiego współdzierżawcy do mojej klaczy Mimi, ponieważ teraz  jestem w stadninie średnio raz na dwa tygodnie, więc szkoda, aby konik się marnował, a dodatkowo możnaby było odłożyć więcej pieniążków. Na razie mam jedną, niesamowitą dziewczynę, która współdzierżawi mojego Mimulka, myślę, że lepiej nie mogłam trafić. Kobietka jest przekochana i niesamowita, a do tego ma świetne podejście do zwierząt. 
   Niestety dziewczyna, z którą dziś umówiłam się na jazdę próbną okazała się niewłaściwa dla mojej Mimi. Kiepskie doświadczenie, niepewna ręka, niekonsekwencja... Mimi wyszła jej na głowę i pokazała co potrafi, a przecież z reguły jest grzecznym koniem. Dlatego po skończonej jeździe musiałam dosiąść Mimi i sprowadzić ją na ziemię, bo sobie za bardzo pozwalała, przypomniałam jej kto tu rządzi:). A kto ma ochotę zapraszam na przejażdżkę w którąś niedzielę:) Wezmę na lonżę i wszystko pokażę. Mimi jest grzeczna jak baranek jak mam ją na lonży.
   Ale znowu nie o tym chciałam pisać, temat postu jest inny...
Creaton Harmonica Noblesse brąz
   Coraz bliżej wiosna i postanowiłam zakupić już dachówkę Creatona, a ponieważ jest resztka Harmoniki, która mnie interesuje, więc muszę się pospieszyć, aby wykupić materiał z 2013. Ponownie napisałam do Abito (http://abito.pl/) i spytałam o wycenę na ten rok, podając cenę dachówki konkurencyjnej firmy. Pan Paweł Koryciński nawet będąc na urlopie odpisał na mojego maila (wielki szacunek dla Pana, podziwiam takich solidnych ludzi i pracowników, mój Mąż sam taki jest). Wkrótce otrzymałam wycenę, wyszło coś niewiele ponad 18 000 zł z dodatkami (membrana paroprzepuszczalna 130G/MK, spinka, taśma kalenicowa, grzebień okapu zkratką wentylacyjną, uszczelka klinowa, Fakro wyłaz z kołnierzem, trzy inne kołnierze Fakro, 4 okna dachowe Fakro FTS-V U2. wkręt do drewna, wspornik łaty kalenicowej oraz folia). I tutaj pojawił się mój dylemat. Zaczęłam czytać o oknach Fakro, kierowana wrodzoną ciekawością świata. Zastanawiało mnie jaki to rodzaj, ten FTS-V U2. Poczytałam i zrozumiałam, że może warto byłoby się skusić na inną generację okien Fakro, a mianowicie FTS-V U5. Są to okna obrotowe, lepiej wyposażone. Drewno lakierowane jest dwukrotnie, posiada potrójny system uszczelnienia, a także automatyczny nawiewnik V40P, który zapewnia optymalną ilość powietrza w pomieszczeniu przy szczelnie zamkniętym oknie. Okno to wyposażone jest w szybę superenergooszczędną, polecaną do budynków, w których jest szczególny nacisk na oszczędność energii cieplnej.
    Koszt okien Fakro lepszej generacji wraz z dachówką i dodatkami to 21614 zł, musielibyśmy dołożyć więc 3600zł, ale wydaje mi się, że warto zainwestować jednorazowo, a potem cieszyć się słuszną decyzją przez wiele lat.
    Tak więc w poniedziałek wpłacę zaliczkę, aby zarezerwować naszego Mercedesa wśród dachówek:). Serdecznie polecam firmę Abito, profesjonalna obsługa, nieskazitelna komunikacja i cenne porady. Panowie znają się na swojej pracy.

    A teraz drewno do kominka. Natknęłam się na ciekawą stronę "Ładny dom". Przeczytałam kilka interesujących artykułów, z jakiegoś powodu dzisiaj postanowiłam porobić parę notatek odnośnie drewna do kominka. 
Radzą, aby drewno do kominka zakupić w nadleśnictwie i to w zimie, ponieważ wtedy zaczyna się główny wyrąb drzew i po selekcji ściętego materiału pozostaje dużo drewna opałowego. Ze względu na stan wegetacji takie drewno ma wtedy mniejszą zawartość wody, czyli jest mniej wilgotne. Drewno w nadleśnictwie cięte jest na kawałki o długości 1-1,2 m i sprzedawane w metrach przestrzennych. Takie drewno należy przewieźć, a potem pociąć na mniejsze kawałki i porąbać na szczapy o wymiarach ok 10x40cm (w zależności od wielkości wkładu kominkowego, a także miejsca, w którym będziemy składować drewno). Takie drewno będzie dobre dopiero w pełni wysuszone, czyli na następny rok. Optymalne suszenie powinno trwać półtora roku.
   (Źródło: http://info.ladnydom.pl/temat/ladnydom/drewno+do+kominka)
    Do palenia najlepsze jest drewno liściaste - z akacji, brzozy, dębu, grabu, wiązu, klonu czy jesionu, ponieważ spala się ono długo i równomiernie. Natomiast drewno iglaste jak na przykład sosna, świerk czy modrzew ma wyższą kaloryczność, ale spala się szybko, a spalana żywica brudzi szybę i zanieczyszcza komin.
      Co do samego komina, w artykule :
http://ladnydom.pl/budowa/1,106579,10533740,Kominki___10_rad_doswiadczonego_kominkarza.html?as=1
również znalazłam cenne informacje. Wkładu kominkowego powinno się szukać z wykonawcą, a to ze względu na oczywisty powód - kominkarz wskaże nam model, który zna i umie poprawnie zamontować. Powinno się wybrać znanego producenta, ponieważ co z tego, że firma oferuje 10 lat gwarancji, jeśli za rok może ona nie istnieć, a my będziemy mieć problem nawet z kupieniem części zapasowych, takich jak szyby, czy rusztu. 
   Polecają wkłady wykonane z żeliwa. Są droższe, ale długowieczne, a jeśli jakaś część wkładu ulegnie uszkodzeniu, można ją wtedy wymienić. Inaczej jest z kominkami wykonanymi ze spawanej blachy stalowej, ponieważ uszkodzenie jednego elementu pociąga za sobą wymianę całego wkładu.
    Cena nie może być podejrzanie niska, nie warto kupować wkładów kosztujących mniej niż 3,5-4 tysięcy złotych.
    No i oczywiście zaraz po sezonie grzewczym należy czyścić nasz komin, aby uniknąć ryzyka pożaru sadzy, który może doprowadzić do rozszczelnienia komina, a nawet pęknięcia.
     
   No dobrze kochani, to by było na tyle dzisiaj. Mój Mężuś zaraz wróci z delegacji, więc pozwólcie, że teraz Jemu poświęcę całą uwagę:) Pozdrowienia!