środa, 10 września 2014

Ogrzewanie podłogowe zamontowane, siatka zbrojeniowa jest, jutro wylewki

   Witajcie kochani. Dziękuję Wam wszystkim za tak miłe słowa otuchy, za wszystkie telefony i maile (szczególnie dziękuję Rafałowi oraz Panowi, który będzie nam robił mebelki:) ). Było mi bardzo miło, dziękuję. Dzisiejszy dzień był o niebo lepszy, wszystko poszło po mojej myśli i dużo udało się zakończyć. Znowu się uśmiecham i odzyskałam swoje skrzydełka. Ale po kolei...
    Wraz z Leonem wzięliśmy się za wrzucanie kamyczka do tarasu... Patrzcie kto nas doglądał - tak, to ten sam Wojtuś, który wcześniej podczas inspekcji styropianu nie podpowiedział mi, że powinnam najpierw położyć folię:) Taki z niego psotnik mały. Ale coraz bardziej czuje się oswojony ze swoim przyszłym domkiem. Już nie boi się mnie odwiedzać, gdy coś robię na budowie. Wracając do kamyczków - wrzuciliśmy tyle, na ile czuliśmy się na siłach, a potem postanowiliśmy zaczekać z tym na koparkę, która ma się pojawić jakoś w tym tygodniu (miejmy nadzieję).
    
 Tak więc taras na razie wygląda tak: zapełniony może w 1/4 lub 1/5.
  W między czasie przyjechał szalony kierowca dostawczaka i szybko zrzucił mi siatkę zbrojeniową na jutrzejszą wylewkę. Widząc mnie z łopatą na górze kamieni chwycił się za głowę pytając "rany boskie, a pani to do jakiej roboty się dorwała?" :) No cóż, niektórzy nie rozumieją moich niecodziennych rozrywek.
  Zamówiłam 120 m2, lecz jeszcze się nie policzyłam z pobliskim składem budowlanym, ponieważ jego właścicielka uznała, że może nie wszystko wejdzie i będę chciała oddać... Miło z jej strony. Oczko ma 15x15, nie udało mi się nigdzie zdobyć 10x10. Ale ponoć takie zazwyczaj się stosuje.  


A potem Pan Marian W. przybył dokończyć ślimakowe dzieło... Podłogówkę mamy w łazienkach, salonie, kuchni i wiatrołapie.


A tu moja różyczka na pniu, zakwitła ponownie - chyba na pocieszenie dla mnie


I...moja męczennica, również zakwitła, chyba tylko po to, żebym dzisiaj miała lepszy dzień. I taki był.


A to wilec, który nie przestanie mnie zaskakiwać intensywnością swoich kolorów.

    
  Z innych rzeczy udało nam się wywiercić 80 centymetrowe otwory pod beton do domku narzędziowego....Zmieniliśmy również koncepcję podłogi - zrobimy ją z kilku stempli oraz przybitych do nich desek, które zostały nam po szalunku.
   Wujek Grzesia zamontował nasz kabel YKY do skrzynki, która jest w granicy działki. Teraz tylko musimy zamontować bezpieczniki i zgłosić gotowość instalacji, żeby Tauron mógł nam do końca wszystko podłączyć.
   Jutro wylewka, mam nadzieję, że obejdzie się bez niespodzianek, ale jestem dobrej myśli.
   Otrzymałam też wycenę moich mebelków do kuchni, szaf do pokoi oraz szafek do łazienek. Wygląda obiecująco, więc może zawiążemy współpracę z Panami poleconymi przez naszą wesołą Ekipę Tynkarską:)
   Miłego wieczoru wszystkim.

2 komentarze:

  1. Praca bardzo szybko mknie do przodu. Przypadło mi do gustu szczególnie ogrzewanie podłogowe, moje Dzieciaki zawsze biegają na bosaka a to uchroniłoby nas po części od katarów ;) Pozdrawiam i nie mogę się już doczekać na zobrazowanie mebli, zwłaszcza kuchennych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Alex, zobaczymy jak ogrzewanie podłogowe będzie się sprawdzać w praktyce, ja już nie mogę się doczekać...Ale póki co trzeba pracować nad następnymi rzeczami... Wizualizację postaram się zamieścić niedługo:) Aczkolwiek kolorki będą się różnić od tych w rzeczywistości

    OdpowiedzUsuń