piątek, 26 września 2014

Ogrzewanie...Wojtuś...Dynie ozdobne i fasolka patriotyczna

   Witajcie kochani.
   Nasz Pan Marian W. od całej hydrauliki i ogrzewania wyczerpał wszelkie zasoby mojej cierpliwości i wyrozumiałości... Mając dosyć jego zbyt wysokiego cenienia się oraz uporczywego naciągania, postanowiliśmy poszukać innego fachowca... Wciąż słyszałam od Pana Mariana W. niezmienny tekst "b-b-b-b-będzie pani z-z-z-z-z-z-zadowolona!", tylko jakoś do zadowolenia to jest mi daleko... Tak więc popytaliśmy ponownie znajomych oraz podzwoniliśmy na różne ogłoszenia. Jednego dnia przyszło dwóch panów, którzy popatrzyli na instalację, a następnie spytali dlaczego poprzedni pan już nie robi. Byłam szczera, jak zawsze i wytłumaczyłam na czym rzecz polega. Grześ spytał jakie odniosłam wrażenia, a ja jak nie często, nie wiedziałam do końca co mi podpowiada moja intuicja...Panowie byli zbyt powściągliwi i mało rozmowni, abym tak szybko mogła osądzić co o nich myślę. Tak więc powstrzymuję się od komentarza. Drugi natomiast Pan, który nas odwiedził, wprost mnie oczarował... Usta mu się nie zamykały, ale w dobrym tego słowa znaczeniu, z pasją odpowiadał na wszelkie moje pytania, cierpliwie tłumaczył i logicznie obrazował poszczególne rozwiązania. Widać było, że to było jego życie... Sam potem napomknął, że...uwielbia pracować nad trudnymi kotłowniami (!!!!), na co ja oczywiście ze strachem spytałam "czy moja jest trudna?". Pan zaśmiał się mówiąc: "o nie, Pani kotłownia jest prościutka". A ja odetchnęłam z ulgą. Kolejna rzecz, to coś, co wydawało mi się podejrzane w przypadku koncepcji Pana Mariana W.  Już tłumaczę o co chodzi... Pan Marian wymyślił sobie, że gdyby w kominku zagotowała nam się woda, to zostanie ona wypchnięta do 300 litrowego bufora... Ja wiedziałam, że już ekipa od solarów montować będzie u nas zasobnik 250 litrów, więc spytałam, czy chodzi o ten sam zbiornik. Pan Marian powiedział, że nie - mają być dwa zbiorniki, od solarów się nie nadaje... Wydało mi się to bardzo nielogiczne - po cholerę montować dwa zbiorniki po tyle litrów każdy, nie da się jakoś wykorzystać jednego? No ale przyznając pokornie, że doktoratu z kotłów kondensacyjnych, kominków i solarów nie robiłam, postanowiłam "zaufać" decyzji Pana Mariana... Natomiast Pan, który nas odwiedził, stwierdził, że to nie jest opłacalne rozwiązanie i że jak najbardziej można użyć tylko jednego zasobnika pod wszystkie trzy urządzenia - solary, kominek i kocioł gazowy... Czyli wyszło na moje - da się tak zrobić. Jedyne co musimy sprawdzić, to kompatybilność zasobnika montowanego przez naszą gminę z kominkiem i piecem. Problem powstanie, jeśli będzie to nieodpowiedni model. No ale zobaczymy...
    Wracając do tematu - Pan bardzo mi się spodobał, zaplusował również tym, że nie starał na siłę krytykować poczynań Pana Mariana, a wręcz niekiedy próbował go tłumaczyć w pewnych kwestiach (że na przykład może Pan Marian miał inną koncepcję, a nie potrafił jej wytłumaczyć, bądź też używa innego słownictwa na określenie różnych rzeczy). Bardzo poczciwie z jego strony.
    A teraz z innej beczki...Pojechaliśmy z Wojtusiem do weterynarza...I spełniły się moje obawy - Wojtuś to... kobietka! No ale przecież w epoce gender i różnych odmieńców, co będzie przeszkadzało, jeśli mój Wojtuś wciąż będzie nazywany Wojtusiem?:) Dwa razy pytałam Pana doktora, czy jest pewien, że to kobietka, oczywiście znając odpowiedź. No cóż... Wojtuś kotek został na zabieg sterylizacji, a ja wciąż próbuję się oswoić z myślą, że Wojtuś to tak naprawdę Wojtusia... Ale poważnie nie zamierzam zmieniać mu...jej imienia, ponieważ reaguje na Wojtuś lepiej niż na kici kici... A poza tym kto tam będzie wiedział, że to kobietka, przecież nie będzie nosiła stanika albo malowała sobie paznokci... Ale teraz przynajmniej rozumiem pociąg Wojtusia do kwiatów:)
   Drugi kotek, Bazylek niestety po raz drugi miał wycinanego guza, który najprawdopodobniej jest złośliwy...wysłaliśmy próbkę do laboratorium, będziemy wszystko wiedzieć za 6 tygodni. Najgorsze jest to, że ktoś z naszych sąsiadów strzelał do niego z wiatrówki, bo pod skórą miał śrut... Gdybym dorwała drania nie wiem co by z niego zostało...
   Zmieniając znowu temat, zrobiłam Grzesiowi dekorację jesienną do pracy... Uplotłam koszyczek, nakryłam serwetką, a następnie ułożyłam wyhodowane przez siebie dynie ozdobne. Dodałam kilka orzechów i dekoracja gotowa. Mam nadzieję, że Mu się spodoba.




   Będąc na placu targowym skusiłam się na zakup lilii (6 sztuk, Mussati, Beverly Dream i trzy inne bliżej nie oznakowane). Zobaczymy w następnym roku jak sobie u mnie poradzą.
   A w międzyczasie zbieram plony pewnej niezwykłej fasoli, którą z namaszczeniem przekazała mi moja Babcia, abym hodowała i rozmnażała. Jest to fasola niepodległości, inaczej zwana fasolą z orzełkiem. Jest jej naprawdę niewiele. Podczas zaborów jej uprawa była srogo karana. Udało mi się wyhodować na razie jeden krzaczek, a plony widzicie poniżej. Na kolejnym zdjęciu widać dlaczego nazywają ją fasolką patriotyczną - na każdej z nich widnieje orzełek, na niektórych również korona nad orzełkiem. Jest to niesamowity ryt zrobiony przez naturę. 




8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. tak, tych małych mam całkiem sporo:) Pięły się po ogrodzeniu sąsiada

      Usuń
  2. Piękne zbiory dyniowe. Ale najfajniejsza jest ta fasola patriotyczna. Wspaniała! Nigdy o niej nie słyszałam, można ją gdzieś kupić?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Pikinini! Owszem, sprzedają ziarenka na Allegro, ale jak chcesz, to wyślij mi mailem swój adres, to Ci chętnie podeślę 10 nasionek. Warto je rozpowszechniać i pielęgnować.

      Usuń
  3. Witaj :))) Dziękuję za odwiedzinki u mnie...u Ciebie równie przyjemnie i klimatycznie. Te dynie w koszyczku są rewelacyjne:))) Budowa nie jest łatwa, ale dobrze że trafiłaś na dobrego fachowca.
    I widzę, że lubisz kotki, tak jak ja...:)))
    Pozdrawiam Cię serdecznie i odwiedzać oczywiście będę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny, Agatko. Miło jest Cie tu gościć. Tak, uwielbiam nie tylko kotki, ale wszelkie zwierzęta. Mamy konia, kota, żółwia, psa.... Kiedyś mieliśmy węża i pająka:)

      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  4. ??!!! Genialna ta fasola!! Będę szukać w czeluściach internetu. A dyń zazdroszczę, ale to już wiesz, więc powtarzać się nie będę ;) pozdrawiam
    http://niekoniecznie-perfekcyjnej-dolcevita.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aalex!!!! Po co szukać, ja chętnie Ci ją podaruję! Napisz mi w mailu adresik i po sprawie:) Buziaki kochana

      Usuń