Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tynki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 września 2014

Tynki skończone!

   Witajcie kochani. Miałam małą przerwę, ale to przez lokalne problemy z internetem. Dziś nasza wesoła Ekipa zakończyła prace tynkarskie. Jeszcze się zobaczymy z Panami Rafałem i Dominikiem, ponieważ gładź kłaść będziemy dopiero po wylewkach oraz regipsach, aby już nic je nie zabrudziło. Link do strony Ekotynków znajdziecie TU. Powiem szczerze, że współpraca oraz relacje z Rafałem i Dominikiem były niesamowicie miłe. Brak jakichkolwiek problemów, niedomówień, czy nieporozumień. Pełny porządek i czystość- gwarantowane (nawet nasz hydraulik ich pochwalił podczas swojej krótkiej wizyty, aby omówić kwestię kładzenia rurek do ogrzewania podłogowego). Pełne zaangażowanie w wykonywaną pracę. Ściany proste, kąty zachowane, precyzja i perfekcja - stuprocentowa, a do tego podpowiedzą w różnych kwestiach, pomogą, nakierują, odradzą coś, co nie jest korzystne albo zaproponują różne inne rozwiązania. Polecam z czystym sercem każdemu (kto będzie ich dobrze traktował, bo Panowie na złe traktowanie nie zasłużyli, zastrzegam!:) ), tak samo jak polecam naszą Ekipę Budowlaną Pana Mariusza. Warto zaznaczyć, że Panowie Rafał i Dominik nie zajmują się wyłącznie tynkami, lecz spektrum ich działalności jest o wiele szersze. Specjalizują się również w wykończeniach (układanie podłóg, glazury, biały montaż, regipsy, podwieszane sufity, obudowy kominków itd), o czym poczytać możecie TU.
     A teraz kilka fotek tak na szybko, bo jeszcze musieliśmy zabrać się za układanie styropianu na parterze (pierwsze piętro jest gotowe), zanim wyszliśmy na rodzinną kolację na mieście.

 Powyżej widok z kuchni na salon (w tle okna balkonowe).

 Zdjęcia powyżej i poniżej pokazują gładź wykonaną przez Rafała na szybko - w celu demonstracji. Jest bielutka i mój aparat troszkę świrował, kiedy próbowałam uregulować ostrość. Ale mam nadzieję, że coś widać. Jest to, uwaga...gładź cementowo-wapienna, nie gipsowa, jaką bierze się zazwyczaj.

      Rafale i Dominiku, dziękujemy za te dwa bardzo miłe tygodnie i za to, jak zaopiekowaliście się naszym domkiem.
     *******
     Zaczęliśmy wykładać styropian 10cm na parter. Na pierwszy rzut poszła łazienka (nią zajął się Grześ, a właściwie, to ja Go do niej oddelegowałam, stwierdzając, że całkiem dobrze szło Mu z rurami w łazience na górze;) ) oraz salon (którym zajęłam się ja). W poniedziałek mam nadzieję skończyć przynajmniej kuchnię, salon, łazienkę i wiatrołap, czyli te powierzchnie, na których będzie ogrzewanie podłogowe. Chcemy umówić się z Panem od wylewki na czwartek. Miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli dokupywać styropianu, tak jak to było w przypadku 7cm na pierwsze piętro (dwa opakowania).
     Zamówiliśmy również 10 kubików piasku sianego - do wylewki. Koszt - 600 zł.
     Potem podzwoniliśmy i uruchomiliśmy kontakty, jakie mamy i załatwiliśmy dwie trzyosiowe ciężarówki z kamyczkami i ziemią pod taras, które przyjechały już jak nas nie było, więc dopiero będziemy się z Panem,  liczyć, ale wstępnie umawialiśmy się na 150-200 zł za samochód, czyli tyle co nic. Bardzo się cieszę, że udało się to popchnąć do przodu. Czeka nas niestety ładowanie tego do środka tarasu, bo nie udało się wykiprować w jego granicach. Ale przecież damy radę, bo kto jak nie my:) Najwyżej znowu przypłacę bólem głowy lub kręgosłupa...
   Na poniższym zdjęciu nie ma jeszcze przywiezionej ziemi, ponieważ jak już wróciliśmy, to było ciemno, więc może uda mi się zrobić fotkę jutro. Ale nie obiecuję, bo trochę mamy w planie:) Kościółek, wizyta u naszego konika, a potem jeszcze bankiet firmowy mojego Męża, więc zapowiada się aktywna niedziela.

  W tym tygodniu również byli Panowie z dwóch różnych firm, którzy wykonują mebelki do kuchni, szafy itd. Czekamy na wyceny, aby móc wybrać najlepszą.
   Poniżej - Wojtuś, wystraszony, ucieka przed malutkim kundelkiem, który przydreptał pod ogrodzenie sąsiadki...


Miłego wieczoru wszystkim!

poniedziałek, 1 września 2014

Wykop pod prąd- zrobiony... tynki u góry - zrobione... początek kładzenia styropianu

  Dobry wieczór moi drodzy... Padam na twarz, tak więc króciutko...
  Udało mi się dokończyć wykop pod prąd, wsadzić kabel, zasypać (położywszy najpierw folię niebieską jakieś 30 cm nad kablem), potem, gdy Grześ przyszedł razem zamontowaliśmy betonowe płyty do słupków. Jeden z nich delikatnie nam się wysunął zza linii, ale zamaskujemy to dopiero podczas kładzenia kostki, lub kolorowych płyt chodnikowych (np w kolorze terakoty). Później zabraliśmy się za kładzenie styropianu 7cm na pierwszym piętrze. Zrobione są dwa pokoje i trzeci w połowie. Już widzę, że styropianu nam braknie, więc trzeba będzie domówić.
   Przyszli również panowie stolarze, będą nam robić wycenę mebelków kuchennych i nie tylko.

Nasza sypialnia: Najgorsze fragmenty, to te, gdzie lecą rury. Ale opatentowałam pewien pomysł...Biorę olej silnikowy i delikatnie maluję rury, potem odbijam je na styropianie i już wiem dokładnie gdzie muszę wyciąć żłobienia. Potem przykładam i jeśli znowu coś nie pasuje, rura ponownie się odbije wskazując to miejsce.
   Ponieważ umówiliśmy się na wyłożenie styropianu przed wylewką, żeby było taniej, to po naszej stronie leży również szalunek balkonów. Może uda się zrobić to jutro, zobaczymy...


   Co do tynków - góra całkowicie skończona (gładź dopiero po montażu regipsów), a weseli Panowie Tynkarze działają teraz na dole. Chcą do czwartku skończyć.
    Zamówiłam więźbę na nasz domek narzędziowy. Nie mogę się już doczekać kiedy popchniemy coś do przodu z nim.

piątek, 29 sierpnia 2014

Kwiatowo...

   Tynki na pierwszym piętrze powinny być skończone do jutra. Od poniedziałku musimy spróbować zabrać się za regipsy, ponieważ nasza Tynkarska Ekipa (a co tam, zamieszczę linki do ich stronek: remex-barnas.pl oraz ekotynk.net.pl :) ) zanim położy gładź, prosiła o to, żeby karton-gips był już gotowy.
   Zdecydowaliśmy się również na wykonawcę elewacji poleconego przez naszych Panów Tynkarzy. Materiały wyszły 12.500 (od a do z - wszelkie kołki, klej, grunt, styropian 15cm, tynk silikonowy firmy Mitech, nr MI 0031, parapety, narożniki okienne, siatka). Robocizna na nasz domek - 7000zł. ficbud.pl Pan nie zajmuje się podbitką, ale dał nam numer do znajomego, u którego koszt montażu kosztuje około 2 tysięcy, natomiast materiał jakieś 2-3 tysiące. Niestety droga przyjemność, ale niezbędny element wykończenia zewnętrznego.
   Byłam dziś na placu targowym i jak zwykle nie mogłam się oprzeć pięknym roślinom...Tym razem był to klematis Vyvyan Pennell o pięknych, fioletowych kwiatach, kwitnący od maja do czerwca, a potem od września do października. Zakupiłam też coś, co ostatnio widziałam jedynie w internecie - trytomę groniastą. Jest to ciekawa roślinka, jeśli sprawdzicie ją w google, zobaczycie jej interesujące pałąkowate kwiatostany. Jest rośliną trudną do uprawy ze względu na swoje wymagania cieplne, jednak postanowiłam dać jej szansę i postarać się zadbać o to, bo przetrwała zimę. Na razie widoczne są jedynie jej trawiaste liście. Muszę czekać cały rok na jej zakwitnięcie. Zakupiłam też małego wrzosika. Zobaczymy czy się przyjmie, ponieważ to także dosyć wybredna roślinka wbrew pozorom.


Żeby nie zamęczać Was bardzo tyloma ładującymi się fotkami z kwiatami, postanowiłam je ze sobą połączyć. Miłego wycieczki po moim małym ogrodzie:)




A to już Łobuziak Wojtuś, który dziś dwa razy chciał chyba popełnić harakiri, najpierw wkraczając na działkę sąsiadki, której pies zagryzł już niejednego kota, a potem gdy ta próba się nie udała, to Wojtuś spadł z balkonu na pierwszym piętrze... Na szczęście nic mu się nie stało i dalej hasa zadowolony. Nazywamy go czasem Przeciągiem, bo jest w kilku miejscach prawie jednocześnie.


Rów pod prąd prawie prawie wykopany, jednak ponoć niedługo ma się u nas zjawić kopareczka do kanalizacji i mój sprytny Mąż stwierdził, że poprosi operatora koparki, aby dokończył za nas robotę...
   A to już skończona ziołowa rabatka w kształcie ślimaka:

Wkrótce jako pierwszy zagości tam tymianek. Na sam szczyt zamierzam dać liatrię, chociaż nie jest ona ziołem.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Mój ogródek pod koniec sierpnia...tynków ciąg dalszy...kompostownik

   Nie chcę myśleć o zbliżających się zimniejszych porach... Gorączkowo robię zdjęcia ogrodu, aby chociaż móc je oglądać kiedy na zimę cały krajobraz się zmieni...kiedy byliny ukryją się gdzieś pod ziemią, kwiaty zrzucą płatki, drzewa liście i znowu będzie tak smutnie pusto... Owszem, jesień i zima mają swój urok, ale mogłyby trwać jak najkrócej.
  Koła zakupione w Szczawie ulokowałam na razie na najdłuższej rabatce. Kiedyś jedno na pewno zawiśnie na naszym domku narzędziowym.


Moja róża na pniu ponownie zaczyna kwitnąć! Jakie to miłe uczucie...


Klematis również szaleje


A to tymianek, którego urok i zapach doceniłam dopiero tego lata...Pięknie wygląda jako całość i ślicznie pachnie... Na pewno zadomowi się na stałe w moim ogrodzie, miejsce dla niego prawie gotowe...


A to roślinka, zwana gailardią. Wyhodowana z nasion. Nieco się nią rozczarowałam - na całą roślinę kwiatów jest niedużo, chociaż może dopiero w następnym roku wydałaby więcej. Ale nawet nie w tym jest problem. Okazuje się, że to bardzo ekspansywna roślinka i w dodatku wysoka, a po deszczach kładzie mi się na inne kwiaty, zasłaniając im światło... Dlatego zastanowię się, czy chcę ją mieć za rok. Jeśli nie znajdę dla niej odpowiedniego miejsca, to pewnie się jej pozbędę.


A to kompostownik, który powstał dosłownie w jeden dzień...Poprzedni robiłam z Grzesiem, ten już sama. Specjalnie zrobiłam nieco większe otwory dla cyrkulacji powietrza.


Poniżej widok na nasz domek zza dróżki... Na tej działce założyłam mój pierwszy ogródek, zanim jeszcze cokolwiek mieliśmy...Tu też rośnie sobie na razie większość ziół, moja ukochana, pielęgnowana od cebulki liatria i parę innych roślinek.


Nasza sypialnia pokryta tynkiem cementowo-wapiennym:)


To również nasza sypialnia, po lewej widać jeszcze nie pokrytą tynkiem klatkę.

środa, 27 sierpnia 2014

Tynków ciąg dalszy...gruz i zmiana koncepcji tarasu...wykop pod prąd

   Najpierw to, co Was pewnie najbardziej interesuje...Pamiętacie wczorajszą bombę cementową? Otóż dzisiaj już dwa pomieszczenia zmieniły diametralnie swój widok - pokój północno-zachodni i łazienka, a także kilka ścianek na klatce schodowej. Miejmy nadzieję, że 10 palet tynku ciężkiego Kreislel'a wystarczy. Panowie Rafał i Dominik zwracają uwagę na wszelkie nierówności, starają się jak mogą, aby ściany były maksymalnie wypoziomowane. Jest z nimi ubaw, bo tryskają poczuciem humoru i po prostu czystą przyjemnością jest nawet krótka z nimi rozmowa. Zawsze uśmiechnięci, mili i staranni. Jak do tej pory jesteśmy zadowoleni z naszego wyboru:) Spodobało mi się to, co powiedzieli na samym początku, że każdy dom, który robią traktują jak swój własny.



Walka z gruzem wygrana...Jednak moja radość nie trwała długo...po pierwsze gruzu jest ciągle za mało, a po drugie mój Mąż wróciwszy z pracy uznał, że lepiej skrócić długość tarasu od strony zachodu i zakończyć go na oknie kuchennym...Ręce mi opadły, bo gdybym była świadoma tej zmiany wcześniej, nie wysypywałabym tam gruzu... No cóż, teraz trzeba będzie przenieść. Front wciąż pozostawiłam w spokoju, ponieważ najpierw chcę zakupić rynnę i odprowadzić wodę dalej od domu. Dopiero potem przysypiemy rynnę ziemią z gruzem.
   Na zdjęciu poniżej widać też białe drzwi, które zamontowaliśmy tymczasowo. Szkoda nam tych pięknych sosnowych drzwi, bo przy pracach tynkarskich i wylewkowych na pewno by się zniszczyły.


Na domek narzędziowy weszło aż  6 worków gruzu plus 3 worki kartongipsu, który wyłożyłam na spód. W rogach świderkiem wydrążymy otwory na głębokość 80 cm, aby je zalać betonem. Reszta już nie będzie na takiej dużej głębokości.


Udało nam się również wykopać część trasy pod prąd... Zdecydowaliśmy się na głębokość 70 cm. Folię ułożymy na głębokości około 30cm. Folia pełni rolę ostrzegawczo- informacyjną. Zanim łopatą przetniemy kabel, najpierw natkniemy się na folię, której obecność będzie świadczyła o tym, że pod nią znajduje się kabel i nie należy tu kopać.


   Na zdjęciu tego nie za bardzo  widać, ale mamy do wykopania około 30 m, myślę, że udało się wykopać jakieś 13 m do tej pory. Im bliżej domu tym trudniej niestety - coraz więcej korzeni oraz bardzo ubita ziemia przez koparki. Ale myślę, że damy radę.
   Dobranoc kochani, czas odpocząć wreszcie...jutro kolejny dzień, znowu praca na zewnątrz i kolejne wyzwania.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Bomba cementowa w naszym domku:)

   Nie cierpię takiej pogody... Smutno, szaro i mokro plus nie mogę za dużo zdziałać na zewnątrz. Nie należę do tych szczęśliwych osobników, którzy uwielbiają gdy deszcz spływa po szybach. Ja wolę słoneczko i ciepełko. Ewentualnie drobny śnieżek na zimę, ale nie taka chlapa jaka jest dzisiaj... Wiem, że deszcz jest potrzebny, ale czasem szkoda, że nie ogranicza się jedynie do nocy.
   W między czasie wydobywałam nasionka ze wcześniej zerwanej firletki. Pomagał mi w tym Wojtuś, który po prostu zainteresowany jest wszystkim, cokolwiek zajmuje moje ręce. Zawsze chętny do "pomocy":)


  Jakoś lubię zbierać i zachowywać nasionka... Uwielbiam patrzyć jak roślinki kiełkują i stopniowo się rozwijają już od małego.
  Wracając do tematu domu i tynków.... Dzisiaj po skończonej pracy Panów Tynkarzy nasze gniazdko wygląda jakby w środku wybuchła wieeeelka bomba cementowa z rzadkiej zaprawy:) Żeby Was nie wystraszyć za bardzo, pokazuję tylko jedno zdjęcie:) Jest to tak zwana obrzutka, czyli warstwa nakładana na ściany przed właściwym narzutem tynku. Ma ona na celu zwiększenie przyczepności narzutu. Dodatkowo ściany wystającego w kotłowni fundamentu zostały pomalowane uprzednio piaskiem kwarcowym.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Nowy iglaczek, rabatka, przygotowywanie pod tynk...kabel YKY oraz podklejanie kabli....

   W powietrzu naprawdę czuć już jesień... Wieczory są takie zimne. To samo z porankami. Będzie mi brakować już niedługo takich moich widoków:



W Biedronce zakupiłam sobie nowego iglaczka, nie mogłam się mu oprzeć, otrzymał swoje miejsce zaraz obok taczek. Miejmy nadzieję, że nie będzie miał problemów z przyjęciem.
    Zrobiłam porządek z pomidorami - wyrwałam pędy chwycone przez grzybek i udało mi się również mniej więcej dokończyć plewienie.
    Przygotowałam też ziołową rabatkę. Jeszcze nie ma w niej żadnych ziół, ale miejsce na nie już czeka. Umieściłam ją blisko domku narzędziowego, który kiedyś tam powstanie.


Już wiem, co zrobię z dyniami:) Po prostu posłużą za jesienną dekorację. Tak pięknie zdobią ogród swoim silnie pomarańczowym kolorem. Poukładałam je na różnych pniaczkach, które mam za palisadkę - przydają się.


A to praca naszych Panów Tynkarzy - każde okienko otrzyma białe listwy przyokienne, profile tynkarskie oraz folię w celu ochrony. Prace nad tynkami potrwają u nas trochę, dzielimy je na dwa etapy. Na pierwszy rzut pójdzie poddasze, później parter. Po tynkach ja i Grześ wkraczamy ze styropianem pod wylewkę. Tutaj słuszna rada jednego z naszych tynkarzy, Pana Dominika - jeśli ocieplacie dziesiątką, to warto zamówić dwie piątki (oczywiście jeśli izolujecie samemu, nie przez wynajętą ekipę) - bo wtedy pierwszą piątką dojeżdża się do wszelkich kabli, rurek które idą po podłodze, a drugą piątką nakrywa to wszystko na zasadzie zakładki. Jest to faktycznie metoda sprytna i szybka. My, ponieważ już zamówiliśmy i otrzymaliśmy pełną dziesiątkę, będziemy musieli robić wyżłobienia pod rury i kable w peszlach.  Ale damy radę:) Kto jak nie my :)


Na zdjęciu poniżej dobrze widać listwę przyokienną (ta z takim żółtym paskiem) i nasze worki gruzu :) A propo gruzu - udało mi się opróżnić na razie 7 worków. Najpierw ręcznie wyrzucałam z każdego worka kawałki tynku i  pustaków, aby móc w ogóle później podnieść samej połowę worka i wysypać w dane miejsce. Z tego co widzę, to te 25 worków, które przytargaliśmy będzie pewnie kroplą w morzu... Nasz taras jest podniesiony dosyć sporo, a to ze względu na wyższe fundamenty niż zakładali w projekcie (czasem po długich deszczach stoi u nas woda).

   Jak Panowie Tynkarze nas opuścili, wzięliśmy się za podklejanie dolnych kabli (klej do pistoletu, plus uchwyty w niektórych miejscach) oraz montowanie Hagera na stałe i wciągnęliśmy też - w trudem, bo z trudem, ale wciągnęliśmy ten gruby kabel YKY 4x10 przez specjalnego grubego peszla który biegnie pod schodami. Męczyliśmy się strasznie, wcale nie było to łatwe, ale jednak w końcu się udało.
   Na zdjęciu poniżej - poprowadzony kabelek pod sterownik kominkowy. Zmieniliśmy koncepcję po konsultacji z różnymi osobami, że lepiej będzie go mieć bezpośrednio na kominku, niż ciągle latać do kotłowni w celu sprawdzenia informacji.   


Poniżej - skrzynka Hager Volta ze wszystkimi kablami.


Zmieniliśmy położenie domofonu - w projekcie jest on na ściance między kuchnią, a łazienką, my postanowiliśmy umieścić go na ścianie przy schodach. Na tym samym również zdjęciu możecie zobaczyć jak zabezpieczone są narożniki ścian - również profilem tynkarskim z siatką.


Do domu wróciliśmy około 21... Wykończeni, ale zadowoleni z pracy.

piątek, 25 lipca 2014

Walka ze stemplami wygrana

   Dziś, po dwóch tygodniach odkorowywania naszych stempli, udało mi się wreszcie wygrać z nimi walkę. Pogoda była dla mnie łaskawa, bo jedynie wczoraj i dzisiaj trochę polało. 
   Dwa dni temu Panowie od tynków (http://ekotynk.net.pl/) zastali mnie podczas szlifowania kilku odkorowanych stempli, które zamierzam wykorzystać do zbudowania wspomnianej huśtawki. Oboje weszli do salonu, gdzie miałam przygotowane stanowisko (ponieważ akurat wtedy padało i musiałam sobie zrobić przerwę w odkorowywaniu) i zaniemówili. Popatrzyli na mnie, na stemple i na szlifierkę. I znowu na mnie, na stemple i na szlifierkę, tym razem akcentując spojrzenie palcem wskazującym, a następnie usłyszałam urywane słowa: "Pani...? Jak to...? Sama...? Dlaczego...?" Uśmiechnęłam się rozbawiona ich reakcją i spokojnie wytłumaczyłam, że samo się nie zrobi, a dla mnie to nie problem. Potem uzgodniliśmy parę rzeczy, między innymi rodzaj prądu, jaki potrzebują, kwestie techniczne w przypadku drewnianej belki, która leży poziomo w każdym pomieszczeniu na piętrze. Panowie zaproponowali jej małe zamurowanie Ytongiem, ułatwi to później montaż regipsów i zapobiegnie pęknięciom. 
   Nasz Wujek podpowiedział również, aby na rogach wkuć się bardziej w ścianę i schować kable, ponieważ tynkarze mogą mieć problemy z ich przykryciem. Tak też więc zrobimy.
     Martwi mnie fakt, że nasze okna mają opóźnienie, a co najgorsze kontakt z Panem Przemkiem nagle się pogorszył. Ciężko jest się do niego dodzwonić. Opóźnienie natomiast tłumaczy kłopotami z transportem, w który naprawdę trudno mi uwierzyć, ale dobrze, jeszcze trochę poczekamy, mamy czas do końca  lipca, bo 1 sierpnia wchodzimy z tynkami. Trzymajcie kciuki, aby wszystko było dobrze. Jak na ten moment mam informację od Pana Przemka, że okna powinny być we środę....Jeśli nie, to posypią się głowy.
   Oto nasze ogołocone stemple:

Natomiast poniżej zobaczycie wyselekcjonowane stemple, które już są wyszlifowane i obecnie schną po nałożeniu pierwszej warstwy impregnatu (ja zakupiłam w Biedronce 5 l Jedynki w kolorze Tik)

Ostatnio zakupiłam przepiękną ostróżkę. Zasadziłam ją między Perowskią, a wciąż jeszcze małym klematisem (wsadziłam go już dawno, ale jego przyrosty są niewielkie, wątpię, że zakwitnie w tym roku, ale zobaczymy)

A tu budleja Dawida w pełnej okazałości. Cały czas faktycznie przyciąga do siebie motylki, niezwykła roślina.


Tu natomiast widok z południowo-wschodniego pokoju na ścianę z dyni ozdobnej i dyni Indian. Nie mogę się doczekać owoców tych roślin, kwiatów miały całkiem sporo, więc może i dyń będzie niemało.


Jak widać na zdjęciu poniżej palisadka wzdłuż ogrodzenia została wreszcie ukończona. Został mi jeszcze jeden okrąglaczek oraz warzywniak do ogrodzenia. Jutro spróbuję zająć się okrąglaczkiem, chyba że będzie padało....


Tutaj natomiast przygotowaliśmy styrodur pod okna balkonowe. Ma to spełniać dwie funkcje - eliminację mostka termicznego, ale przede wszystkim ma zapobiegać wygięciu drzwi balkonowych po montażu, a przed położeniem wylewki.


    Zapomniałam wspomnieć, że we wtorek odwiedziła nas Ania z sympatyczną Rodziną, która śledzi naszego bloga od jakiegoś czasu. Dziękujemy za odwiedziny, było bardzo miło Was poznać, dziękujemy za ciepłe słowa oraz zaproszenie do siebie - na pewno skorzystamy. Życzymy powodzenia w budowie wymarzonego domku (Ania buduje Dom Przy Wiosennej 4).
    Pozdrowienia również dla Agnieszki, dziękuję za wszelkie małe rady:) Zawsze biorę je pod uwagę. I zapraszam do siebie na dłużej! :*
     A teraz wracam do mojego Mężusia, trzeba trochę odpocząć przed pracowitą sobotą. Miłego wieczoru wszystkim.