Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płytki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płytki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 stycznia 2015

Wanna - powolutku do przodu:)

Udało mi się zrobić nieco lepsze zdjęcie dolnej łazienki jeszcze przed wyjazdem na Sylwestra:
Po lewej widać miejsce zostawione na lustro, które zamawiać będziemy u miejscowego szklarza, podobnie jak lustro w górnej łazience. Pora również powoli zastanowić się nad wyborem lamp do dolnej łazienki. Dzisiaj mój niecierpliwy Ukochany powiesił już sufitową w górnej łazience, bo nie mógł się doczekać...Teraz mógł to zrobić bezpiecznie, ponieważ sufity są już gotowe- zaszpachlowane, wyszlifowane i podwójnie wymalowane specjalną farbą do łazienki Dekorala. Zdjęcia wiszącej już lampy niestety jeszcze nie mam.
     A teraz tytułowa wanna:) Dużą radochę sprawiło mi obserwowanie jak krok po kroku zostaje ona obudowywana. Zawsze zastanawiało mnie  jak to wygląda. Poniżej podmurowanie Ytongami:

 A tutaj już specjalna elastyczna płyta. Na nią grunt, a potem mozaika, której jeszcze tam nie ma
 A to nasza bateria a la vintage:) Zauroczył nas oboje i zapragnęliśmy mieć takowy. No więc mamy:)
 Nawet chyba mój  kwiatek zakwitł z radości:)
 Poniżej to my, szczęśliwi inwestorzy:)

A teraz na specjalną prośbę pewnej Osóbki podaję nazwy farb, które ostatnio zakupiliśmy z myślą o malowaniu ścian, kiedy będzie już można... Są to: Indyjski Palisander Duluxa oraz Białe wino Duluxa - do salonu oraz kuchni (zarówno kuchnia, jak i salon będą mieć taką samą kolorystykę ścian, czego nie można powiedzieć o podłodze, ponieważ w kuchni będą białe, drewnopodobne płytki My Way z Paradyżu, a w salonie brązowe...chciałam dodać trochę harmonii i zgrać salon z kuchnią poprzez motyw kolorystyczny ścian). Kolejne: Antyczny marmur Duluxa - na klatkę schodową, Garść muszelek Duluxa- do któregoś pokoju, Morelowy poncz Śnieżki oraz Delikatny żółty również Śnieżki - do pokoi.
   Dzisiaj był znowu pracowity dzień. Udało mi się pomalować drugą warstwą kuchnię, salon oraz dwa pokoje, a pierwszą wiatrołap i pokój bez balkonu. Mam oczywiście na myśli same sufity. Dopóki trwają prace nad układaniem płytek, nie zamierzamy malować ścian w tych pomieszczeniach, gdzie łatwo jest je zabrudzić.
  Plan na jutro - druga warstwa w pokoju bez balkonu, pierwsza na klatce schodowej oraz być może w małym pokoiku. Może uda się porobić trochę gniazdek oraz wnieść całe drewienko do kotłowni, a część porąbać na podpałkę. Wybieramy się też do Castoramy oraz Obi pooglądać różne rzeczy.
  Miłego wieczorku wszystkim!

wtorek, 30 grudnia 2014

Zakupy....

   Oj, ucierpiał dzisiaj nasz portfel, ucierpiał... Najpierw pojechaliśmy do Castoramy zakupić sporo litrów farby. Zakupiliśmy głównie Duluxa, nazwy kolorów nic Wam nie powiedzą, więc nawet ich nie przytoczę:). Za 25l różnych kolorków zapłaciliśmy niecałe 500zł. Jestem ciekawa efektów końcowych, jednak na malowanie jeszcze trochę poczekamy...Na razie zakupiliśmy farby na salon, kuchnię, klatkę piersiową i dwa pokoje. Zostały jeszcze kolejne dwa pokoiki... Wczoraj natomiast kupiliśmy specjalną farbę do kuchni i łazienki na sufity- 10l, może starczy na podwójne malowanie obu łazienek i kuchni.
   Kupiłam też białe płytki na kawałek ściany pod okapem - jednak zrezygnowałam w tym miejscu z kamienia, który wątpię, że sprawdzi się z praktycznego punktu widzenia... Za 2,5m2 płytek Paradyż zapłaciłam 166zł. Oprócz tego dzisiaj dotarły do nas płytki My Way (także firmy Paradyż) na podłogę do kuchni (14m2 - 1875zł). Jeszcze tylko wspomniany kamień, który umieszczony będzie w bezpiecznych miejscach kuchni i w zasadzie można będzie działać. Jednak najpierw chciałabym wymalować sufity. Mam zamiar zająć się tym zaraz po powrocie z Warszawy, gdzie jedziemy na Sylwestra:).
   Do małej łazienki zakupiliśmy odpływ liniowy, ponieważ nie będziemy mieć brodzika. Prawie padłam dowiedziawszy się jak drogie są takie rzeczy... Za prosty odpływ liniowy 1m trzeba zapłacić około 1000zł. Mojemu Lubemu udało się znaleźć odpływ 80 cm za "jedyne" 400zł... Wydawało mi się, że prysznic będzie nas kosztował mniej niż wanna z baterią, a wychodzi na to, że to wydatek niemal czterokrotnie większy, bo za same drzwi uchylne zapłacimy 1740zł. Doliczyć do tego panel prysznicowy, baterię, folię w płynie do izolacji i wychodzi ciekawa cena...
   Muszę przyznać, że dzisiaj prace nabrały tempa... Górna łazienka zyskała wyszlifowane, zagruntowane, a następnie dwukrotnie wymalowane skosy i sufit...Położona została też fuga na ciemnym paśmie, tam gdzie pójdzie grzejnik... Na dole natomiast łazienka zaczęła pokrywać się płytkami... Położony został akryl między regipsami a zwykłymi ścianami na I piętrze, a my z Grzesiem pomalowaliśmy pierwszą warstwą sufity na biało- we wszystkich trzech pokojach na górze. Zastanawiamy się, czy na klatce schodowej nie zrobić sufitu w kolorze ścian, który i tak będzie dosyć delikatny... A to z tego względu, że przylepianie taśmy na tak dużej wysokości nastręczać nam będzie nie lada problemów....
   To był dobry dzień. Wiele rzeczy zostało uzgodnionych i mam nadzieję, że jutro jak nas nie będzie prace pójdą równie dobrze. Zdecydowaliśmy się na pomalowanie na biało przy oknach - nawet jeśli na ściany pójdą inne kolory.
  Zdjęcie poniżej kiepskawe, nie oddaje faktury płytek, no ale robione komórką na szybko... Przedstawia dolną łazienkę i mojego kochanego Inwestora:)
   Ach, zakupiliśmy jeszcze dwie lampy do górnej łazienki - jedną przyścienną nad lustro, drugą sufitową do kompletu. Mój niecierpliwy Luby już chciał je zawieszać, żeby zobaczyć jak wyglądają... A tu jeszcze zafugować trzeba, zamówić lustro, położyć podłogę...
   Udało mi się znaleźć zdjęcie lamp w internecie:

   Na obie łazienki chcemy wydać do 20 000. Mamy nadzieję, że uda nam się zmieścić w budżecie... Zostało zakupić panel prysznicowy z baterią, umywalkę z szafką, lustra, trzy ledy do górnej łazienki, lampy do dolnej łazienki, baterię i parę innych drobiazgów, plus robocizna.

  Kochani moi...Chciałam Wam życzyć wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2015, który nieuchronnie się zbliża... Rok 2014 był dla nas rokiem wielu emocji, wielu radości, ale i stresu związanego z budową...Mamy nadzieję, że kolejny rok będzie nieco spokojniejszy i już w pełni będziemy mogli cieszyć się sobą i własnym gniazdkiem. A Wam kochani życzę dużo spokoju serca i ducha, dużo codziennego uśmiechu - swojego i ludzi naokoło, wielu owocnych przemyśleń i refleksji, zwolnienia tempa życia, dni bez telewizora i internetu, doceniania małych rzeczy wokół siebie i po prostu wyciszenia...

niedziela, 14 grudnia 2014

Płytki...drzwi...kamień...żyrandol...

   Od czwartku mamy gaz - założyli nam licznik. Jeszcze z niego nie korzystaliśmy, ponieważ czekamy na pana serwisanta od Buderusa, który pokaże nam co i jak... Mój Mąż coś tam próbował majstrować, ku mojej zgrozie, ale poddał się po kilku godzinach, jak piec po prostu nie zapalił. Możliwe, że gdzieś jeszcze jakiś zaworek jest nieodkręcony. Lepiej poczekać na specjalistę.
   W kominku grzejemy od 17 listopada, z tym że z małymi przerwami - nie codziennie. Ciężko na razie uzyskać większą temperaturę niż 16-17 stopni. Pocieszam się tym, że może to być kwestia świeżych jeszcze murów, wylewki i po prostu pierwszego sezonu. Myślę, że jak dołączymy gaz, to uzyskamy większy sukces, zobaczymy.
  Na razie jesteśmy na etapie robienia gniazdek i włączników - mozolnie to idzie, ale powoli do przodu. Dobra rada - jeśli jesteście przy robieniu instalacji elektrycznej, hydraulicznej, to róbcie tyle zdjęć, ile możecie, każdego niepozornego zakątka. Uwierzcie mi - to się potem przyda. Nie będzie takiego marnowania czasu na dojście od czego jest ten i tamten kabelek... Ja na szczęście zdjęcia porobiłam, zapomniałam tylko o dwóch miejscach, ale to jakoś udało się obejść.
   W między czasie odbywa się też gruntowanie ścian. Górę mam skończoną, jedynie na klatce schodowej będę prosiła Grzesia, aby zagruntował w rogach, bo tam trzeba wyjść po prostu z pędzelkiem w dłoni, nie pomoże już wałek na teleskopie...
   Tyle co pochwaliłam Rafała w ostatnim poście, teraz znowu trafiła mu się jakaś dziwna przerwa i w dodatku problem z kontaktem...A tu schody i wiatrołap (tylko do zatarcia w zasadzie) czekają... Miejmy nadzieję, że już przyjdzie w przyszłym tygodniu zamknąć temat.
   Zdecydowaliśmy się na inne drzwi wewnętrzne. Myśleliśmy o Porta Fit, ale po namyśle zdecydowaliśmy się na nieco droższe Verte kolekcja C, ponieważ mają pełne wypełnienie (a nie plastry miodu) oraz szyby wpuszczane w drzwi, bez tych wszystkich opasek, w których kumuluje się kurz. Kolor - orzech 9 i do spiżarni jakiś jasny, żeby pasował do jasnych płytek.

  Od poniedziałku rozpoczynamy prace nad górną łazienką, w tym tygodniu się nie udało. 
  Coraz więcej rzeczy się klaruje, coraz więcej wyborów dokonanych... W końcu udało mi się znaleźć wymarzony kamień do kuchni...Ale rzucę go na bezpieczne strony ścian - ominę okap z kuchenką gazową, ponieważ nawet po zaimpregnowaniu go jestem sceptyczna odnośnie czyszczenia plam z tłuszczu...  Tak wyglądać będzie mój kamień:
Początkowo zastanawiałam się nad płytką kamieniopodobną, której grubość wynosiła około 1cm, jednak miała ona zygzakowate łączenia, które widać byłoby w sposób nienaturalny i wolałabym nie martwić się tym za każdym razem, gdy wchodzę do kuchni. Tutaj w tym przypadku nie będę mieć takich problemów. Cena za metr kwadratowy to około 80 zł, do kuchni potrzebuję 4 m2.
   A o takim kamieniu (na bazie gipsu oczywiście) myślę, aby rzucić na jedną małą ścianę do salonu, gdzie znajdować się będzie narożnik:
I jeszcze jeden pomysł, na ścianę klatki schodowej, którą widać z salonu - płytka klinkierowa biała:
Ponieważ spodobał mi się pomysł z powyższym żyrandolem, poszukałam na Allegro i zalicytowałam jeden, który wpadł mi w oko. Tym sposobem wygrałam aukcję ze ślicznym, norweskim, mosiężnym 6cioramiennym żyrandolem. Myślę, że do naszej klinkierowej ściany na klatce schodowej będzie pasował jak ulał...



To by było na tyle kochani. Miłego wieczoru Wam życzę, spędźcie go przyjemnie z bliskimi osobami, nie przed srebnymi ekranami.

sobota, 6 grudnia 2014

Zakupy do dużej łazienki

   Dzisiaj kilka migawek tak na szybko... Nie pokazałam Wam jeszcze naszego kominka. Bardzo mnie rozbawia, jak wiele osób mnie pyta, czy to tak będzie wyglądać. To co widać na zdjęciu to jest oczywiście sam wkład. Obudowę robi się osobno, nie jest to element nieodłączny kominka, który nabywa się automatycznie z nim. Tak więc te wszystkie rureczki, nóżki itd będą zakryte i zabudowane po wcześniejszej dokładnej izolacji. Ja jak na razie codziennie cieszę się ciepłem kominka i cudownym obrazem palącego się drewna.


 A to nasze grzejniczki. Na poniższym zdjęciu - grzejnik w łazience na górze, który po konsultacji z naszym Wykonawcą-Wujkiem będzie zamieniony miejscami z zestawem podtynkowym, aby podczas montażu ubikacji nie odsuwać się tak bardzo od wystającego już komina.

 Wczoraj poszaleliśmy z Grzesiem i zakupiliśmy poniższą umywalkę...A w zasadzie dwie, bo w łazience na górze będziemy mieć dwie umywalki... Serce bolało, jak przyszło płacić, ale żyje się tylko raz....i tylko raz bierze kredyt hipoteczny:) Dwie umywalki Travertine Lima 60x40x10 Cooke&Lewis plus dwie 1988zł.

Zdecydowaliśmy się na wannę z serii Cersanita - Wegę (150x95), za jedyne 498zł - po szaleństwie z umywalkami przyda się taka oszczędność. Jednak już sama mozaika na wannę wyniosła nas 470zł (ale jest duże prawdopodobieństwo, że te 1,5m2 będzie aż nadto...). Aby dopasować kolorystycznie zestaw podtynkowy z miską, również zakupiliśmy Cersanit Sintra z chromowanymi przyciskami (tylko 478zł) i wolnoopadającą deską, która teraz chyba powoli staje się standardem...
   Poniżej zdjęcie drewnopodobnych płytek do pokoju, holu i wiatrołapu, które przybyły do nas w tym tygodniu.

 A to wspomniana mozaika na wannę. Już nie mogę się doczekać efektu końcowego, tego jak nasza łazienka będzie wyglądać. Zawsze jest ten niepokój jak to będzie ostatecznie wyglądać, czy na pewno dokonałam dobrych wyborów, czy wszystko będzie ze sobą dobrze współgrać... Po rozmowie z Wujkiem, który będzie kładł płytki, dużo rzeczy pozmieniamy w projekcie. Zmienimy lokalizację dekorków, dodamy mnóstwo półek, pewnie blat pod umywalki również będzie z płytek, a pod nim przesuwane drzwiczki.
 A to jedna z naszych pierwszych i najtańszych lamp:) Jest to plafon, który umieściliśmy w wiatrołapie. Grześ wbudował do niego czujnik ruchu, dzięki czemu gdy tylko otworzymy drzwi mamy w wiatrołapie światełko. Samodzielny montaż pozwolił nam trochę zaoszczędzić:). Podobną lampę, ale hermetyczną zamontowaliśmy na zewnątrz pod balkonem... Teraz nie muszę już na oślep trafiać kluczykiem do zamka.
 A to nasz numerek domu:) Jedyne 25 złotych na allegro (z przesyłką).
 Najbardziej aktualne zdjęcie naszego domku:) Jak widać huśtawka już zabezpieczona na zimę.

A tu roślinki opatulone przed mrozem - głownie rododendrony i róże, ale także klematisy.


Miłego wieczorku kochani.

czwartek, 4 grudnia 2014

Wizualizacje po dłuuugiej przerwie

   Powracam, po długiej przerwie... Nie chciałam całkowicie rezygnować z bloga, a z drugiej strony całkiem słusznie mój Mąż wytknął mi bezpieczeństwo w sieci. Stąd moja decyzja o przejściu na blog prywatny, który czytać będą tylko zaufane osoby.
   Dużo się u nas podziało w między czasie. Obecnie kończone są już gładzie - kotłownia, obróbka drzwi wejściowych oraz małe poprawki tu i tam. Rafał jest naprawdę słowną i solidną osobą. Trochę czekaliśmy na same gładzie, ale nie szkodzi.
   Mamy kominek! Mój wymarzony od dziecka kominek...Mogę godzinami wpatrywać się w tańczące wesoło płomienie ognia. Ciepło bijące od kominka daje mi poczucie bezpieczeństwa. Zakupiliśmy model Romotopa - Dynamic KV 6.6.2.TV L (18kw). Sam wkład plus osprzęt - 7700zł. Do tego pompy, hydraulika - 3,500zł. Zawieszony jest również piec Buderusa Logamax plus GB072 (24kw). Piec z kolei kosztował 7200zł. Przyłączenie kominka i pieca plus grzejniki - 2000zł. Wzięliśmy innego hydraulika, ponieważ jak już wcześniej wspominałam Pan Marian Wąs przelał czarę goryczy i zdecydowaliśmy się zrezygnować z jego usług.
    Grzejniki zakupiliśmy firmy Diamond, trzeba wspierać polskich producentów:) Koszt naszych 9ciu grzejników (w tym dwa łazienkowe) to 3700zł ( zaworami, mocowaniem oraz termostatami). Po ich montażu okazało się, że nasz genialny Marian Wąs przygotowując rury pod grzejniki w dwóch przypadkach pomylił zasilanie z powrotem, w związku z czym musieliśmy prosić naszych hydraulików o naprawę tego błędu. W skrzynce rozdzielczej trzeba było wydłużyć jedne pexy, a drugie skrócić i wymienić zaciski na nowe, co kosztowało nas 120 zł. Gdzie tu mantra wypowiadana bezustannie przez Pana Mariana Wąsa "bbbbbbbędzie ppppppani zzzzzaddowolona!"? 
    W zeszłym tygodniu wraz z Grzesiem i moim Bratem zagruntowaliśmy całą górę, łącznie z klatką schodową. Do gruntowania użyliśmy lateksowej farby gruntującej firmy Śnieżka (64zł za 10l). Na całą górę zeszły mi dwa opakowania. Gruntująć ściany gipsowo kartonowe musicie bardzo uważać, ponieważ tak łatwo jest je uszkodzić. Grunt wchłania się głęboko w strukturę takiej ścianki i dopóki nie wyschnie, przy ponownym dotknięciu pomalowanej gruntem ściany można oderwać jej fragment przez nieuwagę...  U nas zdarzyło się to w jednym pokoju, więc trzeba będzie zaszpachlować te małe ubytki.
   Jesteśmy na etapie zamawiania płytek do łazienek, kuchni i salonu. Większość płytek już wybrana. Porównaliśmy ceny w wielu sklepach, udało mi się wynegocjować dodatkowy rabat w sklepie Pana Tomasza Garbuli z Bochni. Specjalnie dla nas wykonane zostały projekty łazienek, które pokażę poniżej. Najpierw jednak chciałam pokazać Wam obudowę kominka, która bardzo mi się podoba. Lubię styl rustykalny jeśli chodzi o kominki. Nie przemawiają do mnie nowoczesne obudowy, prawie całkowicie chowające wkład kominka w jednej prostej ścianie.  Poniżej znajduje się taki, jaki dla mnie posiada urok.  Prawdopodobnie będziemy mieć coś podobnego.




A tu już projekt małej łazienki. Jest to kolekcja Domino Aceria: http://www.ceramika-domino.pl/Kolekcje-i-aranzacje/Aranzacje-i-plytki-lazienkowe/Aceria
   Co prawda Grześ wybrał inną (Indygo Ceresita), ale po wykonanej wyzualizacji, skłonił się do mojego wyboru.




A poniżej to już duża łazienka i kolekcja drewnopodobnych płytek Ceresit Ancona. Dekorki stanowią  małe elementy płytek, na których wzór wygląda jakby był w drewnie wypalany. Bardzo mnie on zauroczył.
http://cersanit.com/katalog.php?mod=seria&id=476&dzial1=476&nr_dz_gl=7&lang=pl


 Ze zdjęcia poniżej podoba mi się ściana pokryta cegłami. Myślałam o czymś takim, ewentualnie kamieniu w podobnej tonacji na ścianę nad białymi blatami kuchennymi. Myślę, że ładnie będzie się komponować w porównaniu z bielą i frontami z jesionu skandynawskiego. Kuchnia będzie zarówno jasna, jak i przytulna - czyli taka, jaka mi się marzy.


Na podłogę wybraliśmy piękne białe, drewnopodobne płytki firmy My Way....Trochę poszaleliśmy, bo nie należą one do najtańszych, ale nie znaleźliśmy nic nawet zbliżonego do ich piękna. W linku znajdziecie zdjęcia:
http://www.myway-paradyz.com/plytki/drewnopodobne/rovere

I dla porównania wizualizacja płytek wybranych przez mojego Lubego, z których na szczęście zrezygnowaliśmy:



piątek, 24 października 2014

Kotłownia powoli napełnia się płytkami.:)

   Dobry wieczór kochani. Dziś był baaardzo zimny dzień. Stwierdziłam, że to ostatni dzwonek na wykopanie mojej męczennicy... Przed zabiegiem wyglądała tak:
  Pięknie rozpostarta na płocie sąsiada... Kwitła na niebiesko... A teraz niestety musiałam przyciąć jej pędy, wykopać i umieścić w doniczce w domu. Miejmy nadzieję, że szybciutko odbije i znów pojawią się na niej listki... Jak widzicie, jeszcze kwitnie ostróżka wysiana z nasion...
  Pokusiłam się też na kupno chryzantem, które zwykle wywołują u nas skojarzenia z cmentarzem... A przecież to naprawdę piękne i wdzięczne kwiaty. Zobaczymy czy przetrwają u mnie zimę. Wybrałam odcień różowawy, ciężko mi go bliżej określić, ale bardzo mi się spodobał.... Ładnie wkomponował się do mojego różowego klematisa, który wciąż kwitnie...


    Wykorzystałam bezdeszczowy dzień i wykonałam parę prac ogrodowych...Dosadziłam więcej czosnku (45), wyrwałam truskawkom stare już liście oraz nazbierałam dla mojego Grzesiaczka ostatnie już w tym roku poziomki i maliny.
      Zabieram się i zabieram powoli do moich dyń, które dekorują mi na razie ogród... Mam plan otworzyć je w najmniej inwazyjny sposób, wydobyć pestki, a resztę ususzyć...Jednak nie wiem jakiego detergentu użyć, aby w środku nie zagnieździła mi się pleśń. Zdaje się, że będę musiała zapytać Wujka Google...Chyba że macie jakiś pomysł?
   Gdy Grześ wrócił z pracy, zwieźliśmy 30 worków cementu i zabezpieczyliśmy na zimę. Niestety nie uda nam się już rozpocząć grodzenia, nie wiemy kiedy przyłączą nas do sieci gazowej, więc zostawiamy to na wiosnę...
    Pojawił się problem z balkonami, ponieważ woda ściekając z nich, zaczyna już powoli brudzić nam czoło balkonu, które pokrywa puc... Niestety na położenie płytek jest już za późno, zbyt niska temperatura, więc jutro pomyślimy jak zabezpieczyć balkony przed ściekającą po nich wodą... Dziś natomiast wyłożyliśmy folię ogrodową po stronie zachodniej i północnej, aby uchronić dół elewacji od odpryskującej od ziemi deszczówki.
   Byłam też na placu targowym i udało mi się zakupić dwa trójwymiarowe obrazy dla Mieszkańców DPSu. Mam nadzieję, że się ucieszą. 

   A to nasza kotłownia... Wujek Grzesia powoli wykłada ją płytkami. Od razu jaśniej się zrobiło! Kto powiedział, że kotłownia ma być ciemna, prawda? Już nie mogę się doczekać efektu końcowego:)
   Czekamy też na Rafała i Dominika, którzy mają wkroczyć z gładziami.
   
   Miłego wieczoru wszystkim! I przy okazji - chciałam Wam podziękować za tak ciepłe maile, które od Was otrzymuję. Dziękuję, chociaż wydaje mi się, że na nie nie zasługuję.