Jestem Klaudia, mama trójki cudownych dzieci i żona wspaniałego Mężczyzny.W swoim życiu próbowałam wielu rzeczy- walczyłam na Mistrzostwach Polski w kickboxingu , jeździłam konno (mieliśmy klacz Mimi), tańczyłam salsę, tworzyłam makramy, jeździłam z Mężem terenówką, a obecnie od jakiegoś czasu zakochaliśmy się w karawaningu (całą 5tką jeździmy naszym kamperkiem) oraz sportach wodnych (motorówka i skuter). Kocham ogród i rośliny! Odkąd skończyłam 18 lat oddaję krew. Tańczę bachatę.
W domu mamy taką małą kochaną księżniczkę, która uwielbia królewskie klimaty, kocha przebierać się w suknie i nosić koronę. Zosia o której mowa przez cały tydzień przeżywała atrakcję, jaką miał być dla niej Bal u króla organizowany w Niepołomicach na zamku królewskim. Kilka dni przed balem podszywałyśmy sukienkę, którą wybrała.
Poniższy widok jest częsty w naszym ogrodzie - Zosia sama się ubiera i tak paraduje.
A to w domu, przymiarki nowej korony:)
Poniżej Zosia gotowa na bal:
A to już na zamku w Niepołomicach. Miałam zaszczyt tańczyć z księżniczką, chociaż ona szykowała się na taniec z królem.
Na dziedzińcu zatańczyliśmy też poloneza.
A Zosia z chęcią pozowała do zdjęcia z królem, potem długo opowiadała, że król ją przytulił i się do niej uśmiechał.
Z całego wydarzenia mamy filmik, który zmontowałam na pamiątkę.
A na koniec dnia zafundowaliśmy sobie pyszną pizzę, którą zjedliśmy w specjalnym autobusie:)
A w ogrodzie tak:
Mój kochany groszek cukrowy. Oboje z Grzesiem uwielbiamy go podjadać. Do fanów groszku dołączyła też Zosia. Dlatego też specjalnie pod groszek zrobiłam taką konstrukcję z patyków i sznurka, a pod ogrodzeniem usunęłam część darni i posadziłam kolejny groszek.
W tym roku zakończone zostały dwie prace w Niepołomicach - Niepołomickie Błonia oraz remont placu zabaw.
Błonia Niepołomickie
Zlokalizowane w pobliżu zamku królewskiego. Budżet wyniósł 10mln złotych, a na terenie znajdziemy piękne kładki, park doświadczeń, wybieg dla psów, ciekawe nasadzenia i wiele innych. Zachęcam do odwiedzenia, bo warto. Sama natomiast ciekawa jestem jak błonia będą wyglądały za kilka lat, czy dalej będą zadbane, jak bardzo rozrosną się nasadzenia. Brakuje mi tam jedynie więcej drzew, takich, które urosną duże. Tak mało teraz myśli się o tym, by sadzić duże drzewa. Dlaczego? Potrzeba dziesiątek lat, by dały piękny cień i ulgę w upały, które teraz są takie częste. Dodatkowo przecież drewna brakuje, ciągle wycina się kolejne drzewa i już nie martwi się tym skąd weźmie się następne. Dlatego też ostatnio pomimo braku miejsca, jednak znalazłam je dla lipy w naszym ogrodzie.
Poniżej już Zamek Królewski w Niepołomicach i dwóch starych kolegów:)
Czyż tu nie jest pięknie?
Plac zabaw
Bardzo ciekawie zaaranżowany, podobają mi się drewniane elementy, boję się jedynie o to, że o drewno trzeba dbać i nie konserwowane za kilka lat może znowu wymagać wymiany. Zobaczymy jak miasto zamierza się tym zajmować. Oby nie było tak jak ze szkołą na Jazach, gdzie po 5ciu latach dach nadaje się do wymiany...
Bardzo urzekają mnie nasadzenia przy placu zabaw, szczególnie te z jeżówkami.
Zapraszamy Was do Niepołomic:) A na obiadek polecam jedzonko w meksykańskiej restauracji przy Puszczy Niepołomickiej - La Vencie.
Raz lub dwa w roku niepołomicka biblioteka publiczna organizuje wymianę książek. Fantastyczna sprawa - zabieramy mnóstwo naszych książek, których już nie czytamy i zamieniamy na inne.
Dzieciaki lubią kręcić się na bocianim gnieździe.
Zosia wącha różę:)
Tutaj zakłada moje rękawiczki, żeby poplewić.
Zasadziliśmy lipę! Ciekawe kiedy urośnie na tyle, by dać dużo cienia.
Uwielbiam takie zestawienie - żółtą nawłoć w czerwonym dzbanku,
Ostatnio zrobiłam sobie prezent i zakupiłam szklaną paterę na ciasto, o jakiej już dawno myślałam.
Zosia i Nikoś nauczyli się pić kefir. Cieszy mnie to, bo sama go produkuję mając od sąsiadów grzybki himalajskie.
A to moja tegoroczna duma - pomidorki koktajlowe:) I furczak gołąbek - polski koliber, który co roku jest w naszym ogrodzie.