Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mimi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mimi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 czerwca 2015

Wizyta u Mimi

W zeszłą niedzielę wybraliśmy się w odwiedzinki do naszej Mimi do stajni Tara w Kamionce Wielkiej.  Ulgę przyniosło mi upewnienie się, że naprawdę ma tam dobre warunki i o nią dbają. Tęsknię za nią, ale wszyscy wiemy, że to była słuszna decyzja podjęta z myślą o dobru nas wszystkich.
  Lucky był niesamowicie grzeczny podczas półtoragodzinnej podróży. Siedział cichutko w bagażniku i obserwował trasę. Jestem z niego dumna.
 Mimi wyładniała - zrzuciła trochę sadełka i już pozbyła się na dobre zimowego futerka. Teraz ma króciutką, gładką sierść. Jest też podkuta.

 Moje dwa Skarby... Ale ten drugi nie na sprzedaż :) Nigdy!

 Luckiemu podobała się wycieczka.
 A to ja z malutkim czarnym labradorem, który ubzdurał sobie, że Lucky to jego mamusia i bardzo pragnął go wydoić...

Zobaczcie na błagalną minę Luckiego: "weźcie go ode mnie, weźcie..." :)
 
A to już wspomnienia... Nasze ostatnie lonżowanie w dniu sprzedaży...

Była taka grzeczna...jak zawsze....

I kolejne wspomnienie... Błogie leniuchowanie, cudowne chwile:)

I to już moja ostróżka wysiana z nasion. Kolejne kwiatostany gotowe do rozkwitnięcia....
Miłego weekendu Wszystkim!

niedziela, 3 maja 2015

Smutne pożegnanie...z naszą Mimi

   Smutny dzień, chociaż tak słoneczny. Miesiąc temu, po dwuletnim namyśle postanowiliśmy wystawić naszą Mimi na sprzedaż. Powodów jest mnóstwo - brak czasu, teraz jeszcze ja w ciąży (przez ostatni dobry rok jeździliśmy do niej jedynie raz w miesiącu często tylko po to, żeby ją pogłaskać i jedynie uregulować płatności za stajnię...), duże wydatki finansowe (głównie związane z domem oczywiście) oraz to, że konik po prostu się marnował, kiedy tak stał bez jazdy. A Mimi jest stworzona do pracy z człowiekiem, jest ambitna i szybko się uczy. Słucha jeźdźca, jest posłuszna. Nie ma drugiego takiego konia... Dlatego szukałam dla niej dobrego domu, gdzie będą  o nią dbać i kochać ją tak jak ja. Zdaje się, że Pan Bóg ponownie wysłuchał moich próśb... W niespełna miesiąc po wystawieniu ogłoszenia zadzwoniła kilka osób, jednak wybór padł na przesympatyczną rodzinkę z okolic Sącza. Mimi znajdzie swój dom w tej stadninie: http://www.konie-tara.pl/. Dzisiaj ryczę cały dzień, ale wiem, że to dla jej i naszego dobra...Przeżyliśmy razem wspaniałe 4 lata...Tyle wspomnień, tyle cudownych momentów...Teraz pozostały nam jedynie zdjęcia na pocieszenie. Oby było Jej tam dobrze...
   Nawet tak dzielnie weszła do koniobusa... Odważnie i zgrabnie... Byłam z niej dumna. Na zawsze pozostanie w naszych serduszkach...

 Tej ślicznej mordki nie można zapomnieć...
 Mój kochany Przytulasek...
 Ostatni buziaczek, ostatnie pieszczoty...
 I jeszcze Grześ zadbał o wodę...
 Będzie nam Jej brakować...

 Cudne oczęta...
 Mądre, kochane oczka...
Mimulko, odwiedzimy Cię na pewno :*
 

środa, 4 marca 2015

Wyczekiwanie wiosny..i przeprowadzki....:)

Witajcie kochani. Wiem, trochę mnie tu nie było, ale naprawdę nie dałam rady siąść na spokojnie do laptopa, aby poświęcić czas blogowi... Robiłam za to tysiąc innych rzeczy, a po drodze było jeszcze bolesne rwanie ósemki, teraz jestem na trzecim już dzisiaj Ketonalu, żeby jakoś funkcjonować.
   Wyczekujemy wiosny. Szczególnie Wojtuś:)



Moja Mimi zażywa kąpieli błotnej wraz ze swoim kolegą- Geronimo. Żałuję, że mam tak mało czasu, aby na niej pojeździć...

A to nasze firanki widziane z zewnątrz:)
I krzesła Igorki, które przyszły nie takie, jakie zamówiłam...Nie liczyłam na szarości, lecz na kolor ecru... Na szczęście udało się je wymienić... Fotki jeszcze nie zrobiłam.
A to nasz kominek...Zyskał zegar z motylkami. Prezentuje się ciekawie i sprawia, że się uśmiecham za każdym razem, jak go widzę.
I w innym świetle:
To na razie tyle kochani, dzisiaj przyjechały do nas mebelki na górę i do wiatrołapu, ale zdjęcia wrzucę jutro.

niedziela, 28 grudnia 2014

Mimi śniegu się nie boi:)

W weekend udało mi się odwiedzić moją Mimi. Ten jej pyszczek jest uroczy :)

No i mamy poniedziałek... Miłego tygodnia wszystkim:)

niedziela, 19 października 2014

Deski, zabezpieczenie elewacji oraz Mimi

   Dosyć ciężko piszę się posta z Wojtkiem mruczącym i upominającym się o pieszczoty na moich kolanach, ale mimo to spróbuje:)
   Przed weekendem udało nam się ułożyć prawidłowo deski, które leżały po zachodniej stronie domu, położone tam przez naszą Ekipę Budowlaną na początku czerwca.  Deski leżały bezpośrednio na deskach, uniemożliwiając schnięcie. Teraz poprzedzielane drobniejszymi listwami mogą sobie spokojnie wysychać. Jeszcze przykryjemy je niebieską plandeką i myślę, że od wschodniej strony domu mają lepsze szanse na schnięcie.

 A tutaj nasz pomysł na zabezpieczenie elewacji, podsunięty przez Teściów - po stronie gdzie Ekipa Elewacyjna usunęła już rusztowanie, umieściliśmy folię ogrodniczą, aby świeża, nie ubita ziemia nie odpryskiwała przy silnych opadach na nasze ściany. Oczywiście jest to tylko chwilowe rozwiązanie, dopóki nie mamy kostki. Spód natomiast okryjemy kamieniem elewacyjnym, jakimś piaskowcem, ale to na sam koniec, jeśli nam wystarczy pieniążków.
 W niedzielę udaliśmy się w odwiedziny do naszej Mimi, do Proszówek. Była piękna pogoda, a Mimi pomimo naszej dłuższej abstynencji była grzeczna, jedynie nieco wierciła się przy czyszczeniu. Natomiast podczas jazdy jak zwykle aniołek.
 A to moje dwa Misiaki:) Grześ i Mimi.
 Czy ta mordka nie jest słodka? I czy te oczka mogą kłamać?:)

niedziela, 7 września 2014

Niedzielnie... terenik z Mimi... kamienie z ziemią do tarasu

    Wreszcie udało mi się wyrwać do Mimi, mojej klaczy, którą trzymam 25 km od domu i niestety dojazd do niej jest kłopotliwy, ponieważ zajmuje sporo czasu, którego ostatnio mamy jak na lekarstwo.


   Mimi ma już 7 latek, a jest z nami od trzech lat. Niezwykle spokojny koń, niesamowicie inteligentny i ambitny. Stara się jak może i słucha jeźdźca. Owszem, czasem zdarzają jej się chwile buntu, ale są tak rzadkie, że chyba nawet nie wypada o nich wspominać. Przy okazji - jeśli ktoś z Was mieszka blisko Proszówek, gdzie trzymam konia i chciałby współdzierżawić dwa razy w tygodniu, to zapraszam do kontaktu.

   A poniżej 20 kubików kamieni z ziemią, za które zapłaciliśmy 400 zł. Teraz bagatelka - te 20 kubików trzeba wsypać do tarasu... Any volunteer? :) Ja mam taką cichą nadzieję, że jak pójdę dzisiaj spać i obudzę się rano, to okaże się, że jakieś miłe krasnoludki powrzucały za mnie te wszystkie kubiki....


   Jutro z rana będę pracować nad styropianem, który musi być gotowy na wtorek, ponieważ Pan Marian W. będzie kładł rurki pod ogrzewanie podłogowe.
   Dodatkowo zostało jeszcze wykopanie jakieś 2 metry prądu do skrzynki i..jej podłączenie, bo okazuje się, że Tauron tego nie zrobi. Tak więc muszę dokończyć wykop, a potem uśmiechnąć się do Wujka elektryka, aby nam podłączył...
   Cały czas czekamy też na przyłącz gazu...czekania nie ma końca.
   Miłej nocki Wszystkim!

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Mały off-topic

  Czyli coś niekoniecznie w tematyce naszego domku:)
  W niedzielę w Chodenicach odbyły się małe zawody jeździeckie. Wzięłyśmy w nich udział - to znaczy ja i Mimi:) Było świetnie, super się bawiłyśmy i chętnie to powtórzymy.





A tu moje małe psotniki...Tak, teraz mamy ich już dwójkę:) Jedno pójdzie do mojej Mamy.


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Dzisiejszy terenik

   Wraz z Mężem i moim Bratem wybraliśmy się dziś do Proszówek do naszej Mimi. Dawno już u niej nie byłam, więc okazała mi swoje niezadowolenie i to co myśli o mojej długiej nieobecności nie przychodząc, kiedy ją wołałam. Zawsze przychodzi i jeszcze radośnie rży na mój widok. Ale dziś było inaczej i miała do tego dobry powód. Faktycznie przez natłok różnych innych zajęć trochę ją zaniedbałam. Na szczęście Asia, koleżanka która ją współdzierżawi dalej na niej jeździ, więc Mimi ma kondycję. Z pokorą zrozumiałam swój błąd i przeprosiłam mojego Mimulca-Łobuza, obiecując poprawę. Poszliśmy w teren, gdzie Mimi zawsze jest w swoim żywiole. Poniżej pare zdjęć zrobionych przez mojego Braciszka:









A jeśli już o moim Bracie mowa, to muszę Go pochwalić i jego zdolności do projektowania samolotów. Sam wykonał poniższe modele. Do sprzedaży pewnie będą dostępne już niedługo:

A to zakupione w OBI sadzonki surfini kaskadowej (6 sztuk), które już powoli zdobią moje okno. Mają mnóstwo malutkich pączków, więc nie mogę się doczekać okresu letniego, kiedy zobaczę je w pełnej okazałości.