piątek, 25 kwietnia 2014

Przyłącz wody

    Dzisiaj pracowity dzień. Najpierw rano przerzuciliśmy z Grzesiem 800 kg cementu z jednego miejsca do drugiego, ponieważ inaczej koparka, która miała kopać rów na przyłącz wody nie zmieściłaby się. Dodatkowo przesunęliśmy też kilka worków z wapnem. Kiedy Panowie z koparki dzielnie pracowali nad 100 metrowym rowem, my zajęliśmy się pracami gospodarczymi. Grześ naprawił taczki, noże od traktorka, a potem wspólnie zbudowaliśmy kompostownik, który już w następnym roku będzie pięknie zasilał moje roślinki. Planuję wybudować jeszcze jeden, aby zoptymalizować wytwarzanie kompostu - podczas gdy jeden będzie gotowy, będzie wykorzystywany drugi. Rozpoczęłam malowanie kompostownika od zewnątrz, a Grześ zaczął kosić traktorkiem trawę, jednak przegoniła nas ulewa. Nie mniej jednak dzień zaliczamy do udanych. Wody jeszcze nie ma, ponieważ okazało się, że nie przyłączymy naszej 50tki do 40tki sąsiada (chociaż na planach powykonawczych sąsiad powinien mieć właśnie 50tkę). Gdybyśmy to zrobili, to logiczne jest, że woda poleciałaby naszą 50tką i zabralibyśmy ją prawie całkowicie naszemu sąsiadowi, czego oczywiście się nie robi. Dlatego też musimy ręcznie kopać przez ogródek Teściów i dopiero tam się wpiąć. Nieco komplikuje to sprawy, ale nie ma niestety innego wyjścia. Gdyby sąsiad położył swoją rurę tak jak miał prawdopodobnie w planach, to już mielibyśmy załatwione przyłącze. Ale co się odwlecze - to nie uciecze.
  O, zapomniałabym również o dzisiejszym zakupie - trzy azalie (fioletowe) oraz dwa klematisy jackmanii. Jutro planuję je zasadzić wraz z bluszczem, który zakupiłam jakiś czas temu, jednak będę musiała przygotować glebę, ponieważ wspomniane roślinki są nieco wybredne co do preferencji ziemi. Klematis otrzyma torf kwaśny, zasadzę go 5 cm głębiej niż jest on w doniczce, dookoła sadzonki natomiast wyściółkuję korą (którą jednak najpierw muszę zdobyć). Powinnam również zacieniować podstawę, muszę coś wymyśleć. 
   Bluszcz ma również duże wymagania glebowe, wymieszam dla niego torf z małą ilością piasku.
   Co do azalii - piasek będzie wymieszany z korą oraz torfem, a na spodzie dołka (który średnicę będzie miał 70 cm i 30-40 cm głębokości) zrobiony będzie drenaż ze żwirku. Jednak najpierw cała doniczka umieszczona będzie na kilkanaście minut w wodzie. Po zasypaniu nie będę ugniatać ziemi, ale po prostu obficie podleję, pozwalając ziemi samej się ułożyć wokół bryły korzeniowej.  Kiedy azalia kwitnie, warto wyłamywać przekwitnięte kwiatostany, korzystnie wpłynie to na następne kwitnienie.


Ah, po drodze koparka niechcący uszkodziła rurę od kanalizacji, ale usterka szybko została naprawiona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz