poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Ogród :)

Witajcie kochani. Dzisiaj ogrodowo kolorowo.  Roślinki zaczynają kwitnąć, robi się coraz przyjemniej. Nic, tylko dłubać w ogrodzie:)

 Skalniaczek zyskał białe ogrodzenie oraz kilka innych ozdób.
Szafirki rozkwitły pięknie, za nimi skrywa się uroczy grzybek, a na kamieniu siedzi żabka.
 Mamy też gąskę:)
 I ekologiczny karmnik dla ptaszków

Ogród jest pełen tego typu żabek wyglądających tu i tam z różnych zakamarków.
A ja z sentymentem przeglądam zdjęcia z poprzedniego lata, kiedy ogród naprawdę żył i miał się tak dobrze.

sobota, 4 kwietnia 2015

Święta Wielkanocne... Relikwie...Schody

Witajcie kochani. Chciałam Wam wszystkim życzyć spokojnych, zdrowych i rodzinnych Świąt, pełnych radości ze Zmartwychwstania Pańskiego, pełnych silnej nadziei, umocnionej wiary oraz miłości do ludzi. Bądźcie szczęśliwi i dzielcie się szczęściem z innymi.

I jeszcze na koniec kilka migawek...
Najpierw ogródek wciąż budzący się do życia.

 Mieliśmy niedawno zaszczyć  doświadczyć wizyty najważniejszego Gościa w naszym domu - Św. Jana Pawła II. Jego relikwie były u nas całe 24 godziny...Niezapomniane przeżycie. Mamy za co dziękować za Jego wstawiennictwem.
 A to nasze schody w procesie tworzenia... Jeszcze małe drobnostki, a potem barierka. Schody wyglądają uroczo, Pan Ryszard naprawdę się postarał.



Odpoczywajcie kochani i cieszcie się sobą w te świąteczne dni.

niedziela, 29 marca 2015

Lampy elewacyjne, migawki z ogródka

   Witajcie kochani. Wiem, znowu nie pisałam, ale czas tak szybko pędzi, nawet nie wiem dokąd... Już wnet będzie kwiecień...w Prima Aprilis mój Luby kończy 30 latek...ja podążę za Nim dwa miesiące później....Tak więc już trzydziestka na karku! Patrząc wstecz zastanawiam się co udało nam się przez te wszystkie lata osiągnąć... I wcale nie jest tego mało, za co jestem wdzięczna. Jednak najbardziej cenię sobie nasze pełne miłości małżeństwo. Jeśli tylko miłość, zrozumienie i zdrowie dopisują, to wszystko jest możliwe.
   Jak widzicie poniżej Wojtuś czuje się komfortowo wszędzie, a w szczególności nowe obrotowe fotele:) W nocy oczywiście śpi między mną, a Grzesiem. Za każdym razem jak chcemy obrócić się zboku na bok, ta mała istotka nam to nieco utrudnia, bo staramy się jej nie zbudzić...

A teraz parę migawek z budzącego się z zimowego snu ogrodu. Tutaj pieris, który nie tylko nie zmarzł, ale już przygotowuje się do kwitnienia na biało.

A to migdałowiec, który zawsze mi się marzył...Te piękne różowe pąki kwitnące na wiosnę teraz są w moim zasięgu, ponieważ kupiłam migdałowca szczepionym na pniu bodajże śliwy. Pan sprzedawca mówił, aby zaraz po kwitnieniu nisko ściąć gałązki, aby zagęścić koronę drzewka. Już nie mogę doczekać się pełni kwitnienia tego tak pospolitego cuda.
I małe zbliżenie.
Mój mały skalniaczek zaczyna kwitnąć.
Krokusiki dumnie prezentują swoje urocze kolory.
Prymulki i żagwin.
A to mała wielkanocna dekoracja w formie ubranego drzewka. wykorzystałam gałązki ścięte po korekcji naszej jabłonki rosnącej przy domku.
Doniczka osłonięta materiałem, który kupiłam już dawno temu na placu targowym za dosłownie grosze. Kaczorki dostałam od mojej ukochanej Babci.
 A tak prezentują się nasze lampy elewacyjne. Doszłam do wniosku, że jednak kolor szary nie wygląda tak tragicznie, jak myślałam.
I w nocy....

Dębowe schody powolutku się robią. Jeszcze parę stopni, kosmetyka, malowanie podstopni, elementy wykończeniowe, a następnie barierka.

Miłej niedzieli kochani, pogoda jest piękna, warto wybrać się na spacer.

piątek, 20 marca 2015

Nowe fotele

   Piękna pogoda, uwielbiam takie dni. Dziś był dosyć intensywny, zleciał mi szybciutko...Rano zakupy, potem robienie ciast, sałatki, zdobień, pranie, prasowanie, sadzenie zakupionej żółtej róży szczepionej na pniu, czterech żagwinów i kilku sałat (lodowa i masłowa), a także bezkolcowej jeżyny. Wczoraj plewiłam, dziś nie starczyło już na to czasu. Plus obiadek, zdecydowałam się na moje ulubione naleśniki. W między czasie mnóstwo telefonów i nawet pani z wodociągów przyszła wystawić rachunek. Na razie jedyne 38,99 zł za trzy miesiące.
   Wczoraj przyszły lampy elewacyjne, niestety okazało się, że są w kolorze szarym. Nie za bardzo widzę je do naszych kolorków, ale powiesimy pare i zobaczymy... Jak bardzo będzie razić w oczy, to może zdecyduję się je zamalować na biało. Ale może nie będzie aż tak źle, to się okaże.
   I mój Grzesiaczek odebrał zamówione fotele. Kolorki wyszły super, a fotele są obrotowe i bardzo wygodne.
   Poniżej nasze fotele:

 A tutaj żółta róża szczepiona na pniu. Już nie mogę się doczekac momentu kiedy będzie kwitła. I ten okropny murek przy tarasie - kiedy będzie obsypany ziemią z ładnymi nasadzeniami.
 Takiego pociesznego jaskierka dostałam od znajomej:)
 A to już moja kuchenna terapia...Sałatka z sałaty lodowej, brokułów, ogórka i pomidorków.
 Marchewka jest bardzo wdzięcznym materiałem do robienia zdobień. Polecam.
 Torcik jabłkowy. Oczywiście tylko z polskich jabłek:)
 Jabłkowa wariacja:) Kiedyś widziałam filmik jak zrobić takiego łabądka i własnie dzisiaj zachciało mi się spróbować. Nic trudnego.
 Na koniec torcik jogurtowy.
Miłego dnia wszystkim.

wtorek, 17 marca 2015

Koziołek, wiśnia japońska, krasawica Moskwy

Dobry wieczór kochani. Tak oto nasz Wojtuś wpasował się w narożnik w salonie:)

 A tutaj piękne tulipany, które dostałam od bliskiej Osoby. W tle drewienko porąbane skrzętnie przez Grzesiaczka.
 To jest nasz nowy mieszkaniec, poznajcie Koziołka, którego tym razem nie zrobiłam sama, ale kupiłam go na placu targowym, za 79 zł. Nie mogłam się mu oprzeć:)
 Zakupiłam też Krasawicę Moskwy oraz Wiśnię Japońską, widoczną tutaj na pierwszym planie zaraz obok huśtawki.
 A to moja pierwsza robiona pizza. Nieskromnie powiem, że dawno nie jadłam tak pysznej, chyba już na zawsze w odstawkę pójdzie zamawianie pizzy z pizzerii:)  Polecam, bo wcale nie jest to takie trudne.

niedziela, 15 marca 2015

Niedzielny spacerek

   Idealny, ciepły, słoneczny poranek... Idealna pobudka z ukochanym... Idealna kawa z mlekiem... Idealne miłe momenty, kiedy mój Skarb zachodzi mnie od tyłu gdy zmywam naczynia i przytula... Idealny spacer... życie jest piękne.
   W naszej małej wsi płynie sobie taka oto rzeczka, zwana Podłężanką.

 A przy niej bobry ochoczo ścinają coraz to nowe drzewka. Mieszkańcy próbują ochronić florę przed bobrami owijając drzewka właśnie takimi foliami kubełkowymi i innymi tego typu owijkami. Tu jak widać boberek już próbował podgryzać biedne drzewko, po prawej mnóstwo odgryzionej kory.
Bobra nie spotkaliśmy, za to na powitanie wyszedł nam słodki kotek, któremu musiałam zrobić zdjęcie.
 A tutaj piękne krokusiki przed bramą jednej z Mieszkanek.
To nasz domek z innej perspektywy. Od strony północnej.
 Cukróweczka wygrzewa się na drzewku...
 A to już w moim ogródku, wiosna nieśmiało do niego wkracza... Rozkwitają prymulki

To natomiast moja kuchenna terapia zajęciowa:) Zdobienie potraw jakoś wpływa na mnie terapeutycznie i uspokaja mnie:)
W mojej kuchni pichcenie jest samą przyjemnością.

Specjalna dedykacja dla moich Psiapsiółek, z którymi się ostatnio spotkałam, chociaż powinnam grzecznie spać w łóżeczku, a nie włóczyć się po Krakowie: Uwielbiam Was kochane :* A jak czytacie rankiem mojego bloga, to nie zapominajcie o swoich Mężulkach, bo już dochodzą do mnie ich skargi ;))) Pamiętajcie kto powinien być najważniejszy i dbajcie o nich dobrze:) Nie chcę być współwinna ich zaniedbywania, nie mogłabym sobie tego wybaczyć. Było cudownie się spotkać i mam nadzieję, że już wkrótce znowu się zobaczymy.
   Miłego wieczoru wszystkim