niedziela, 24 maja 2015

Długi/Lucky

    Poznajcie naszego nowego członka Rodziny.... Długiego, który od wczoraj nosi nowe imię - Lucky. Lucky jest kundelkiem, którego los okrutnie potraktował. Wczoraj wraz z Lubym i przyjaciółką poszliśmy na Rynek w Krakowie, gdzie organizowana była akcja Kundel Bury i Kocury- podaruj im dom. Organizatorem był KTOZ (Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami), a pocieszne zwierzaczki zlokalizowane były na I piętrze w starej kamienicy. Panie opiekunki bardzo serdecznie nas przywitały i jako pierwsza podbiegła do nas Luna, ogromna młoda (6miesięczna) suka. Piękna, czarna z lśniącą sierścią. Grześ się w niej zakochał, ale mnie przerażała jej ogromna energia, to że nam rozniesie dom, a w dodatku widać, że wciąż jeszcze rośnie. Na jej wychowanie potrzeba by było mnóstwa czasu, którego przez najbliższe dobre dwa miesiące nie mogłabym jej dać... Luna była zbyt żywiołowa, skakał po ludziach, a to przecież ogromny pies. I będzie jeszcze większy! Kolejny zaprezentował się Filip, trzy razy mniejszy piesek, 8-miomiesięczny kundel, o jasnym umaszczeniu. O wiele spokojniejszy, chociaż również nieco żywiołowy i skaczący po ludziach:). Filipek bardziej przypadł mi do gustu, bo wiedziałam, że z nim jeszcze bym sobie poradziła... Były też inne pieski, które albo spacerowały albo przytulały się do opiekunów. Jedna para weszła, by podarować suchą karmę... Wszystkie pieski miały urocze bandany z napisem "szukam domu". Oprócz tego urocze kotki, szczególnie jeden, niezwykle spokojny i grzeczny, chociaż jeszcze maluszek.
    I wtedy ktoś wszedł z precelkiem, któraś z pań opiekunek. Wszystkie pieski się ożywiły i zaczęły łasić się i prosić o kawałeczek. Te najodważniejsze i najśmielsze otrzymały mnóstwo. Ktoś inny otworzył przysmaki ze słoiczka. Wśród piesków chcących coś przekąsić nieśmiało prosił też jeden, niski, a długi czarny kundelek. Ale robił to na tyle delikatnie, że wszystko go omijało, więc gdy opiekunka poprosiła o pomoc, chętnie nakarmiłam biedaka. A ten zjadł i wtulił mi głowę w kolana. Pieściłam go, a on patrzył na mnie smutnymi oczkami. Spytałam dlaczego jest taki smutny i otrzymałam odpowiedź, że pewnie jest już zniechęcony kolejną prezentacją, ile razy można się pokazywać i prosić o dom...Podobno trwało to już dwa lata... Łza zakręciła mi się w oku i zrobiło mi się strasznie smutno.  Biedaczyna, tyle musi się wdzięczyć i udowadniać ludziom, że jest wart posiadania domu i właściciela... A przecież każdy pies zasługuje na dom, jedynie nie każdy dom zasługuje na psa. Nawet teraz pisząc o tym łzy same mi się do oczu cisną...
     Spytałam o jego imię. Okazało się, że to Długi. No tak, imię dobrze oddaje jego sylwetkę:). Długi przywarł do mnie, a ja pytałam Skarbka co o tym myśli, żeby go wziąć. Grześ w kółko powtarzał, że On nie wie, że trzeba się jeszcze zastanowić, przemyśleć. A z zupełnie innym nastawieniem spotykałam się do tej pory, to właśnie On tak bardzo pragnął psa i ciągle mnie o niego nudził. To raczej ja byłam bardziej powściągliwa, martwiąc się o to, jak to będzie z małym dzieckiem i nowym psem...
   Panie opiekunki słysząc o tym, że mieszkamy na wsi i mamy dobre warunki dla psa, powiedziały, że nie wypuszczą nas bez co najmniej jednego.
    Grześ potrzebował namysłu, więc wszyscy wyszliśmy na spacer, na zewnątrz, gdzie od razu spytałam: "dlaczego nie chcesz wziąć Długiego?". Dostałam odpowiedź, że to nie suka i nie duży pies. Zaoponowałam mówiąc, że ja wcale nie chcę dużego psa, poza tym co Długi jest winny, że nie urodził się ani duży ani dziewczynką? Biedak już dwa lata czeka na ludzkie serce! A w dodatku dowiedzieliśmy się o jego przeszłości, okrutnym losie, który zesłał go do potwornej kobiety, Anny K. u której znaleziono zwierzęta w makabrycznym stanie, walające się wśród sterty zwłok innych psów, ich resztek sierści i kości... trzymane w malutkich kojcach, klatkach, uwiązane do łańcuchów, brudne i umierające bolesną śmiercią głodową...

http://ktoz.blox.pl/2013/05/Podleze-odslona-druga-ponad-60-cial-psow-UWAGA.html

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/897076,dwa-oblicza-anny-k-kobiety-podejrzanej-o-znecanie-sie-nad-zwierzetami,id,t.html

  Łzy stanęły mi w oczach i po prostu poprosiłam "weźmy Długiego, tyle już wycierpiał..." Grześ uśmiechnął się i powiedział "dobrze, weźmy go". Więc jak w skowronkach zawróciłam na I piętro, mówiąc, że bierzemy biedaka. Opiekunka Długiego rzuciła mi się na szyję. Skarbek wypełnił dokumenty, a ja uspokajałam biednego Długiego przelęknionego fleszem aparatu.
   Całą podróż samochodem do domu był przegrzeczny... Potem posłusznie wysiadł z auta i zrobiliśmy sobie rundkę po podwórku...jego podwórku. Oczywiście oznaczył swoje terytorium i musiałam uważać, żeby nie oznaczył tego, czego nie powinien. Potem weszliśmy do środka i pokazałam mu jego nowy dom. Biedaczek niepewnie rozglądał się wokół, szukając potwierdzenia w naszych oczach, że to już koniec tułaczki, że już tu zostaje, że już nigdy nie będzie musiał się prezentować i upokarzająco prosić o trochę ludzkiego serca. Pieściliśmy go i przytulaliśmy chcąc zapewnić, że owszem, to jest jego nowy dom już na zawsze. Jedynie Wojtuś nie był zbyt zadowolony... Ale jeszcze mają czas zostać przyjaciółmi.

Poniżej kilka zdjęć ze strony schroniska. Na razie nie chciałam zbytnio stresować Luckiego - bo takie nowe imię od nas otrzymał.




4 komentarze:

  1. Klaudia fajnie każde podwórko musi mieć pieska swojego obrońcę też mamy :) ale nawet dzisiaj sąsiadka mi mówiła ze z pieskami jest jeden problem zadzieraja nogę i siusiajaaaa roślinki drzewka krzaczki. Podobno suczki tego nie robią, ja dzisiaj zakupiłam preparat w spryskiwaczy odstraszający koty i psy. Mam nadzieje ze pomoże:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, jestem świadoma tego, że obsikują. Ale to był przemyślany wybór, po prostu Lucky zdobył moje serce i jestem gotowa walczyć o ogród i wychowywać Łobuza... Lucky jest taki wdzięczny, że ma wreszcie swój kąt....

      Usuń
  2. Aa co do piesków.. Mieszkamy bliziutko miasta,a po drodze Warszawiacy jeżdżący na wypoczynki wyrzucają swoje psy u nas w malutkiej wiosce. Tylko w tym tygodniu nocowaly u nas pod płotem dwa psy: owczarek niemiecki bardzo ładny duży piesek i czarna kilkumiesięczną psinka jeszcze z obroza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ludzie są naprawdę okrutni...

      Usuń