piątek, 30 czerwca 2017

Czerwcowe dni we czwórkę

Najlepsze dni mojego życia... Doceniam każdą chwilę, kiedy jesteśmy razem we czwórkę.Czuję się jak na najlepszych wakacjach. Pewnie może być to nie do uwierzenia, bo wielu rodziców zaraz po narodzinach dziecka chodzi jak zombie i z podkrążonymi oczami, ale ja tak nie mam. Moi dwaj chłopcy po prostu nas rozpieszczają. Nikoś praktycznie cały czas śpi, w nocy karmię go i odstawiam do łóżeczka, a Tadzio w dzień jest przekochany, potrafi sam się sobą zająć, ma nawet długą drzemkę.
   Zapraszam Was na zdjęcia...


Nikoś jest bardzo podobny do Tadzia z tego okresu, kiedy był właśnie taki malutki.
Najpiękniejszy zapach, to zapach noworodka. Warto zrezygnować z silniejszych perfum, bo węch takiego maluszka jest wyjątkowo mocny i może być drażniony przez intensywne zapachy. 
 Tadeuszek jest kochanym starszym Bratem.Ciągle Nikosia by całował i przytulał. Jest przesłodki.


 Poniżej pierwszy kwiatuszek, jaki dostałam od mojego Syneczka. Taki bez ogonka. Bardzo się wzruszyłam.
 Dwaj Bracia sobie słodko śpią:) Na nockę zazwyczaj oboje śpią w swoich łóżeczkach, tu akurat jest wyjątek.
 Szczęśliwy Tatuś:)

Tadzio od rana sprząta w swoim domku.

Szkoda, że nie da się sfotografować wszystkich słodkich minek, jakie robi Nikuś.

Jakiś tydzień po porodzie udało mi się zrobić taką obwódkę wokół rabatki z hortensjami, rododendronami i klematisami (są tam też żurawki oraz klon palmowy, zmieściła się też jeżówka). Będzie się lepiej kosiło.
 Moja ulubiona i pierwsza ostróżka. Zaraz obok niej obficie kwitnący powojnik. I miskant olbrzymi, z którym mam problemy, bo jest zbyt ekspansywny...Zastanawiam się jak ograniczyć jego rozrost, bo wyrywanie młodych kłów nie pomaga... Macie jakiś pomysł? Myślałam, aby wykopać mały rów wokół niego i zalać betonem...Ale też boję się, że tą przeszkodą jakoś ominie pod ziemią...
 Biedronkowy klematis co roku obficie kwitnie. Obok po prawej młody wiąz, który dawno mi się marzył, ma piękne jasne przyrosty.
 Biała rabatka sobie rośnie. Znowu wymienione zostało drzewko na środku, bo coś chorowało. Miejmy nadzieję, że tym razem wiąz Camperdowni będzie pięknie rósł i stworzy ładny parasol nad ławką. Planujemy też zrobić tu źródełko, ale czekamy na pompę solarną.






Róża na pniu pięknie kwitnie, ale nauczona doświadczeniem wiem, że łatwo po zimie może wymarznąć...
 A tu w trakcie prac nad nową rabatą, która ma być ułatwieniem w koszeniu, bo ciężko kosi się pod huśtawką i wokół małych magnolii.
 Te prace wykonywałam dwa tygodnie po porodzie i powiem Wam polecam:) Ból prawego biodra kompletnie mi przeszedł! Wykopałam jakieś 10 m2 darni, które na taczkach wywoziłam w winne miejsce działki.
  Był też mały Pomocnik, który skrupulatnie nadzorował postęp prac ze swojej czarnej bryki, która doczekała się solarnego ładowania - pomysł mojego Mężusia.
 Po wykopaniu darni teren trzeba było wyrównać, a obrzeża wypełnić kostką, którą zakupiłam już jakiś czas temu.
 Nikoś w tym czasie pojedzony i zadowolony słodko sobie spał.

A to efekt prac. Do środka weszły dwie tony kamienia. Miał być bardziej żółty, ale tylko taki mieli na składzie.
 Znajduje się tu też paulownia, którą zasadziłam niedawno.
 Na rabacie zasadziliśmy też morwę czarną szczepioną na pniu. Powinna ładnie się zagęścić i wydać pyszne, zdrowe owocki. Zdjęcia są ciemne, bo robiłam je prawie o zmierzchu...
A tu przetaczniki wraz z szałwią omszoną. Pamiętam, że zaczynając tworzyć ogród marzyłam o kolorze fioletowym, który wydawał mi się bardzo atrakcyjny. Dalej tak jest, ale doceniam też uroki innych kolorów.
 Krwawnica - dzikie kwiaty uznawane za chwast. U mnie znalazło się miejsce dla niej w ogrodzie.
 Glediczja Sunburst - śliczne drzewko, na które od dawna polowałam. Tutaj ciężko je zaprezentować, bo tło jest kiepskie.
 Dzwonek wysiany z nasion zakwitł po dwóch latach. Jest dosyć ekspansywny, muszę pilnować, aby nie wyparł floksa szydlastego.
 W oczku rybki szaleją. Jest ich mnóstwo.
 Przetacznik od Babci G.
 Tawułka również od Babci G. Przepięknie kwitnie.




 Pierwsza z hortensji szykuje się do pokazu - Annabelle. Kwitnie też różyczka. W tle jeszcze prace nad rabatką pod huśtawkę.
A to moja zdobycz - dzbanuszek za 10 zł.
 Mój Mężuś ma nową zabawkę...

Tadzio też uwielbia jeździć nią w teren.

Dziś dużo zdjęć, ale też dużo się dzieje. Grześ ma ostatni dzień wolnego, od poniedziałku zostaję z moimi Chłopcami kompletnie sama. Mam nadzieję, że podołam opiece nad nimi dwoma, prowadzeniu domu i ogrodu i nie będę wyglądała jakby przejechał mnie tir:) Trzymajcie kciuki.

4 komentarze:

  1. Buziaki dla maluchów. Będę trzymać kciuki ale Ty też pamiętaj o wypoczynku. Ja kładłam się razem z dzieckiem i spałam razem z nim. Warto też odpocząć.
    Piękny ogród :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownych masz tych chłopaków. A Ciebie osobiście podziwiam za to, że tak szybko po porodzie wzięłaś się za wystrój ogródka. I muszę przyznać, że bardzo mi się on podoba. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dasz radę, bo jesteś niezwykła, a Twoi Chłopcy są jak z innego, dobrego swiata. Jesteście najcudowniejszą rodziną jaką można sobie wyobrazić.
    Dzwoneczek od Ciebie już miał zakwitnąć i przyszedł fachowiec naprawić komin, postawił olbrzymią drabinę w ogródku, złamał dzwoneczek i parę innych kwiatków, ale wstawiłam gałąź do oczka i zakwitł- bladoróżowy. Krzak został to się rozrośnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Klaudio, gratuluję cudownych synów... W takim pięknym ogrodzie, w zgodzie z naturą będą się dobrze rozwijali. P.S. wyglądasz pięknie, dbaj o siebie, pozdrowienia dla męża - Kasia

    OdpowiedzUsuń