Kochani, przedstawiam Wam kolejnego członka naszej Rodzinki - Nikosia, który przyszedł na świat 8 czerwca, o godzinie 10.43 (20 minut po Tadziu) ważąc 4,170 kg i mierząc 59cm. Cesarka, chociaż już druga, to okazała się być koszmarem pomimo tego, że przecież powinnam już wiedzieć czego się spodziewać. Anestezjolog boleśnie wbijała mi się w kręgosłup jakieś 8 lub więcej razy... w powietrzu wyczuć było niesnaski między zespołem anestezjologów, a ginekologów chirurgów... cała operacja trwała o wiele dłużej niż w przypadku Tadzia, a lekarze nie mogli wyciągnąć Nikosia. Ja panikowałam i starałam się nie stracić przytomności. Ostatecznie wszystko dobrze się skończyło, a ja wylądowałam najpierw w 6cioosobowej sali na oddziale ginekologicznym (szpital był przepełniony! 500+ zdecydowanie działa:) ), a następnie w sali dwuosobowej na oddziale położniczym, ciesząc się moim bobaskiem, który został położony obok mnie. Nie czułam nóg, do wenflonu powoli sączyła mi się kroplówka, a ja zachwycona wdychałam zapach skóry mojego Syna, uśmiechając się do Mężusia. Nikoś niesamowicie przypomina nam Tadzia, nic więc dziwnego że przez pomyłkę kilka razy nazwałam go imieniem Brata.
W szpitalu spędziliśmy 4 doby i wypisali nas w niedzielę (11.06).
Jeśli chodzi o dochodzenie do siebie, to jestem zaskoczona, bo już pierwszego dnia, wieczorem po porodzie stanęłam na nogi bez problemu, przeszłam się kilka razy po pokoju, a następnie wskoczyłam pod prysznic. Prosiłam też o mniejszą ilość leków przeciwbólowych niż przy pierwszej operacji. Rana leczy się lepiej, a ja kolejnego dnia po powrocie do domu wzięłam się za sprzątanie łazienki, odkurzanie i mycie podłogi na parterze oraz schodów... Po urodzinach pierwszego Synka mogłam jedynie marzyć o wychodzeniu po schodach przez długi czas! Każdy ruch wiązał się z bólem. Teraz jest zupełnie inaczej, dziś nawet na chwilkę wyszłam do ogródka, by trochę popielić i pościółkować warzywa skoszoną trawą. Poezja, tak bardzo potrzebowałam relaksu podczas pracy w ogrodzie.
Na jutro zamówiłam sobie masaż z dojazdem, bo po prostu boli mnie kręgosłup i już od dawna marzyło mi się, aby moim ciałem zajął się specjalista. Uwielbiam masaże! Sama jestem masażystką, ale często szewc w dziurawych butach chodzi. Postanowiłam, że to się zmieni. Następnym moim masażem będzie masaż tajski, który zafunduję sobie, gdy już będę bardziej mobilna - gdy Nikoś nieco podrośnie.
Ale wracając do pojawienia się Nikodema Antoniego na świecie, muszę pochwalić Tadeuszka jak pięknie zareagował na swojego Braciszka - zdziwił się widząc Go, ale zaczął Go głaskać i wręczać Mu zabawki. Potem całował oraz wsuwał smoczka:) Cudowny widok! Zrobię wszystko, aby pielęgnować miłość i przyjaźń między nimi. Chcę nauczyć ich tak wielu rzeczy...
Biedny Tadeuszek od dwóch dni ząbkuje i strasznie gorączkuje. Niefortunnie zeszło się to w czasie z powrotem ze szpitala niestety. Mam nadzieję, że ból szybko minie i Tadzio znowu będzie mógł psocić i rozśmieszać wszystkich naokoło pełną parą. Staramy się zrobić wszystko, aby nie czuł się zazdrosny i nie odczuł w żaden niekorzystny sposób pojawienia się Brata. Wczoraj i dzisiaj zostałam z Chłopcami sama na kilka godzin, bo Grześ załatwiał niezbędne formalności związane z rejestracją dziecka itd. Tadzio był kochany, kiedy karmiłam Nikosia - zajmował się cicho soba, bawił autkami, bujał na łosiu z IKEI, jeździł na jeździku, oglądał sobie książeczki, które ostatnio uwielbia i ciągle pyta "cio to?". Na Nikosia też wskazuje palcem pytając "cio to?" po kilka razy:)
A teraz zapraszam Was na małą porcję zdjęć (bo jest ich o wiele więcej).
Nikoś od pierwszych dni pokazuje, że jest pogodnym noworodkiem. Zdaje się, że charakter będzie miał taki jak Jego Braciszek. Będę mieć dwóch wesołych, słodkich psotników:)
Dumny Tata nie może się napatrzyć...Ja także.
Nikoś dużo śpi, jest grzecznym Bobaskiem, który nie grymasi bez potrzeby.
Wprost uwielbia bliskość fizyczną - często to ona pomaga Mu zasnąć. Najbardziej lubi kangurowanie, ja zresztą też. Potrafi wtedy podnieść główkę i uważnie patrzyć w górę na twarz, słuchając moich słów z żywym zainteresowaniem. Cudowne to jest.
Rozpoczęłam kolejny etap w swoim życiu, kiedy czuję się taka szczęśliwa i spełniona będąc żoną niesamowitego Faceta i matką dwóch wspaniałych Synów.
Chcę, żeby nasz Dom zawsze był pełen miłości, zrozumienia, szacunku i pełnej akceptacji.
Tadeuszek jest jak do tej pory wzorem starszego brata - nie żałuje Nikosiowi czułości i wykazuje nim żywe zainteresowanie.
To nasz pierwszy dzień po powrocie ze szpitala...
Stópeczki...kochane stópeczki...Muszę wykonać odciski z masy solnej!
Tadeuszek - kiedy nie boli Go ząbek... Najcudowniejszy uśmiech pod słońcem.
Tadzio uwielbia przeglądać swoje książeczki, ma swoje ulubione - o samolotach, traktorze, zajączku i wywrotce.
Jeszcze przed porodem byliśmy z Nim na Dniach Niepołomic, gdzie po raz pierwszy dosiadł karuzeli:) Potem wybrał 10 losów, z których 3 okazały się być szczęśliwe - wygrał odkurzacz Zelmera, czajnik Boscha oraz termos i masażer! A dodatkowo na innym festynie 2 losy z 4 przyniosły Mu wygrany mały plecaczek oraz grę Kalambury od Trefla! Wiedziałam, że mój Synek ma szczęście:) Zdaje się, że teraz trzeba dać Mu do losowania numery w Totka :D
Tadzio ze swoją wygraną...
Pomaga mamie sprzątać i reperuje autko.
Przed porodem zamówiłam solarne lampki ledowe do domku, a Grześ je zawiesił. Teraz świecą każdej nocyNowa rabatka zyskała betonowe liście! W końcu mogę Wam pokazać jak wygląda efekt końcowy. Już nie mogę się doczekać produkcji kolejnych liści:)
Biała rabatka rośnie...
Mocnymi akcentami kolorystycznymi są czerwone berberysy. Są przepiękne, mam nadzieję, że szybko się rozrosną.
Jeden iglaczek usechł podlewany przez Luckiego...Będę musiała go wykopać. W pobliżu planujemy z Grzesiem zrobić małe źródełkoJedna z pierwszych tawułek...Zaraz będzie ich czas kwitnienia.
Róża od matki chrzestnej Tadzia zakwitła:) Piękna, wdzięczna, niewinnie biała.
Powojniki zaczynają pokaz....
Czerwiec to czas róż. Ta tutaj miała być czerwona, ale nie narzekam, bo i ta jest wyjątkowa, przecudownie pachnie i zwabia mnóstwo owadów,.
Z drugiej strony puszczona jest róża czerwona, więc zdaje się będę mieć patriotyczną pergolę:)
Kwitnie szałwia omszona...
Kwitną czerwone goździki...
Werbena okazał się być strzałem w dziesiątkę - rozwija się coraz bujniej. Łubiny szaleją na rabatach. A ta różowa róża pochodzi z Biedronki z zeszłego roku.
Wiąz drobnolistny Gejsza - chciejstwo, które zostało u nas ostatnio zasadzone:)
I znowu klematisy.... Tutaj te z większych odmian,.
Szałwia omszona... Uwielbiam
I kolejna róża
Hortensa z limonkowej zmieniła kolor na różowy...
Astry wiosenne...
I na koniec zapraszam Was na filmiki:)
I pochwalę się - a co. Zapraszam do kupienia "Miesiąca w ogrodzie" na lipiec:)





































