W zeszłą niedzielę wybraliśmy się w odwiedzinki do naszej Mimi do stajni Tara w Kamionce Wielkiej. Ulgę przyniosło mi upewnienie się, że naprawdę ma tam dobre warunki i o nią dbają. Tęsknię za nią, ale wszyscy wiemy, że to była słuszna decyzja podjęta z myślą o dobru nas wszystkich.
Lucky był niesamowicie grzeczny podczas półtoragodzinnej podróży. Siedział cichutko w bagażniku i obserwował trasę. Jestem z niego dumna.
Mimi wyładniała - zrzuciła trochę sadełka i już pozbyła się na dobre zimowego futerka. Teraz ma króciutką, gładką sierść. Jest też podkuta.A to ja z malutkim czarnym labradorem, który ubzdurał sobie, że Lucky to jego mamusia i bardzo pragnął go wydoić...
Zobaczcie na błagalną minę Luckiego: "weźcie go ode mnie, weźcie..." :)
A to już wspomnienia... Nasze ostatnie lonżowanie w dniu sprzedaży...

Była taka grzeczna...jak zawsze....

I kolejne wspomnienie... Błogie leniuchowanie, cudowne chwile:)

I to już moja ostróżka wysiana z nasion. Kolejne kwiatostany gotowe do rozkwitnięcia....
Miłego weekendu Wszystkim!
Mimi była na pewno szczęśliwa.
OdpowiedzUsuńA piesek Wasz cudowny.
Serdecznie pozdrawiam Klaudusiu.