piątek, 4 kwietnia 2014

Dzień dziesiąty - szalunku cd

   Stemple przyjechały dopiero koło 17, ale dojechały, jutro będzie następny szalunek, tym razem w kotłowni, pralni i pod balkony. 
   Zakupiliśmy również 3 kubiki otoczaka do betonu, który pójdzie do dwóch słupów (w środku domu i między dwoma oknami balkonowymi).
    Schodki zewnętrzne zostały podsypane gruzem, a następnie zasypane piaskiem zasypowym.








A ja skończyłam pracę nad beczką oraz wasągiem. Oto efekty:

Beczka w poprzednim wcieleniu:

po generalnym remoncie:

No i nowe wcielenie wasągu:





Miłej nocki, dobranoc Wszystkim

czwartek, 3 kwietnia 2014

Dzień dziewiąty - ściany parteru cd plus kominy i częściowe szalowanie

   Znowu przepiękny, słoneczny dzień. Pogoda naprawdę dopisuje. Nasza Ekipa kontynuowała dzisiaj murowanie ścian parteru - tym razem tych wewnętrznych, a także kominów, a potem wykonany był częściowy szalunek, ponieważ nie mamy jeszcze wszystkich stempli. Przyjadą jutro, Pan twierdzi, że koło godziny 14.
   Okienko w pralni wczoraj zostało umieszczone ciut za wysoko, więc dzisiaj zostało poprawione i wszystko jest tak jak być powinno. Każdemu się zdarzy pomylić :) Najważniejsze, żeby umieć to zauważyć i poprawić na czas. Tak więc nic się nie dzieje.
     Przygotowane też zostały schody zewnętrzne z bloczków fundamentowych, które zostały jeszcze z fundamentów. 









Ja natomiast znowu bawiłam się w renowację mojego wasągu, ale również ławeczki Teściów, której podarowałam drugie życie. Pomalowałam też dwa kosze, które kiedyś zrobiłam z papierowej wikliny. No i wózeczek jest również gotowy! Dla przy pomnienia wyglądał tak, kiedy go kupiłam:


 Brudny, farba nieco się łuszczyła, a w dodatku według mnie kogoś poniosła fantazja z tymi niebieskimi elementami. Nie za bardzo mi one pasowały, więc zmieniłam nieco koncepcję tak, aby potem pasowało kolorystycznie do wasągu oraz beczki, którą ostatnio podarował mi Teść.
  I tak wygląda wózeczek teraz:

A tutaj ławeczka w poprzednim życiu:


I jej drugie wcielenie:


Koszyki przed malowaniem:


I po:


Miałam też chętnego kupca na mój wasąg, jednak stwierdziłam, że nie sprzedam, chyba że by ktoś oferował 30 tysięcy :) Pan powiedział, że 30 to nie, ale 15 na pewno jest wart. Dla mnie jest bezcenny, włożyłam w niego mnóstwo pracy i jak na razie nie myślę, aby się z nim rozstawać. Zdjęć jeszcze nie ma, ponieważ jutro będą ostatnie poprawki. Widać metę, to jest najważniejsze:) 
   Oprócz tego dalej usuwam darń na mojej działce wzdłuż ogrodzenia, korzystam z pogody oraz z faktu, że teraz można to komfortowo robić bez interwencji i towarzystwa natrętnych komarów, które pokazują się przed latem.
    Stęskniłam się za siłownią, chętnie bym pobiegała i zmęczyła się porządnie na maszynach, ale to musi zaczekać do weekendu. Ostatnio mam też mniej czasu na jazdę konną, więc moja Mimi pewnie nie jest do końca zadowolona. To jej mordeczka, zdjęcie zrobione przez byłą Właścicielkę, dziewczyna ma talent:

   Tutaj możecie zobaczyć inne jej prace:
https://www.facebook.com/pages/Marta-Pasternak-Photography/1388179971446604?fref=ts
(Zdjęcie wykorzystane za zgodą Marty oczywiście)
   11ego wybieramy się z Mężem na Ekstremalną Drogę Krzyżową. 47 km, od Rynku Podgórskiego do Kalwarii, jakby był ktoś jeszcze chętny, to tu jest więcej informacji:
http://www.edk.org.pl/

środa, 2 kwietnia 2014

Dzień ósmy - Widać ściany! :)

   Nasza Ekipa jest niesamowicie szybka. Ledwo przyjechali po tygodniowej przerwie, a ściany prawie gotowe. Pospiesznie załatwiam stemple, bo mamy na razie 70, reszta dojedzie prawdopodobnie  w piątek, koło południa. Zamówiłam też 4 m3 desek (32) na jutro rano.
    Jak widać na zdjęciach budujemy z Porothermu 25, w którym dzięki systemowi montażu na pióro-wpust oszczędza się na zaprawie pionowej. Pod pustaki oczywiście położona papa termozgrzewalna (V60 S30). Cement mieszany był tym razem z wapnem, nie z plastyfikatorami, jak w przypadku zaprawy do bloczków fundamentowych.
 







wtorek, 1 kwietnia 2014

Środa

    Kolejny piękny dzień. Koparka jednak nie mogła dziś przyjechać, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Ja natomiast dosadziłam trzy kolejne drzewka - jabłoń papierówkę czerwoną, jabłoń champion i czereśnię burlat (jedna z najcenniejszych wczesnych odmian). Dokupiłam też 11 malin.
   Udało mi się położyć pierwszą warstwę czarnego Hammerite na metalowe elementy wasągu, a także pomalowałam beczkę i dokończyłam pracę z małym wózeczkiem.
     Przyjechały pustaki Porothermu, 17 palet, papa, cement oraz wapno. 
    A propo wapna i plastyfikatorów...polecam krótki, ciekawy artykuł na temat - czy plastyfikatory mogą zastąpić wapno w zaprawie cementowej. http://www.ekspertbudowlany.pl/artykul/id2622,czy-plastyfikator-zastepuje-wapno-w-zaprawie-budowlanej
     Z utęsknieniem czekamy na jutro, ponieważ wreszcie zaczniemy budować mury:) Miłego wieczorku

poniedziałek, 31 marca 2014

Pracowity tydzień

    Nasza Ekipa pojawi się u nas we środę, my natomiast zajęliśmy się porządkowaniem działki z korzeni, zakupiliśmy pilarkę Husqvarna (wielka radocha dla Męża i Teścia), aby sobie z nimi poradzić. Został jedynie wielki pień po dużej jabłoni, jutro przyjeżdża koparka, więc poproszę operatora, aby przewiózł tego bydlaka nieco bliżej miejsca na ognisko. Tak, przyjeżdża koparka i będziemy doprowadzać wodę. Zamontujemy tymczasowy kran na zewnątrz, aby wreszcie nie ciągnąć od Teściów te 50 m wody wężem.
    Dziś przyjechało część stempli (musimy mieć 100 sztuk o długości 3 m oraz 50 o długości 3,5 m). Udało mi się zdobyć stemple za 5zł za sztukę (nowe, z transportem).
    Przez cały tydzień dalej pracowałam nad moim wasągiem, praca ma się już ku końcowi, teraz siedzi sobie w garażu cały obklejony taśmą malarską, ponieważ jutro oraz pojutrze będę malowała metalowe elementy. Samo obklejenie wozu zajęło mi 6 godzin. 
    Równocześnie zajęłam się renowacją tego małego wózeczka, który kiedyś zakupiłam na placu targowym, jeśli pamiętacie. Zmieniłam nieco kolorki, będzie pasował do wozu z akcentami w kolorze mahoniowym. Natomiast od Teścia otrzymałam przecudną starą (15letnią) drewnianą beczkę, która zaniedbana, porzucona i przykryta gratami leżała sobie w garażu. Dziś ją wyczyściłam i położyłam pierwszą warstwę farby olejnej. Jutro postaram się pomalować elementy metalowe, a potem położyć drugą warstwę farby mahoniowej olejnej.
     Zajęłam się również ogrodnictwem. Zakupiłam śliwę bluefree, jabłoń gloster (dobra na przechowywanie), dereń jadalny (będzie świetny na nalewki, wina, do dżemu, ale także do jedzenia na surowo, ślicznie kwitnie na żółto, dorasta do 7m), gruszę concorde, wiśnię groniastą (dosyć małe drzewko) i czereśnię summit.
   Oprócz tego posadziłam 10 sadzonej truskawek Selva, 4 poziomek żółtych, kilka malin, trzy krzaczki borówki amerykańskiej, małego iglaka, czosnek, szczypiorek, miętę pieprzową, a także przeróżne byliny, takie jak  miechówkę Franchetta , liatrę kłosową (fioletową), żółtą różę pnącą, czerwoną różę pnącą i czerwoną różę parkową, szafirki a także margaretkę. Sadzenie i pielęgnacja nowych roślin sprawia mi wiele radości. Już nie mogę się doczekać kiedy to wszystko urośnie, rozkwitnie, a także zaowocuje. Jestem kobietą z miasta, więc wszyscy dziwią się, dlaczego tak bardzo ciągnie mnie do ogrodu, ale taka jest prawda. Wiele rzeczy jeszcze wciąż muszę się oczywiście nauczyć, dlatego zawsze jestem otwarta na wszelkie rady od doświadczonych ogródkowiczów.
    Drzewa zostały posadzone od strony wschodniej, najdalej wysuniętej od domu, w miejscu gdzie nie zagrażają im prace związane z budową. Mogą sobie spokojnie rosnąć i cieszyć oczy. Drzewa zasadzone, dom się buduje, teraz może jakiś potomek jeszcze się trafi i będzie komplet szczęścia :)
  Dogadaliśmy się również z Panem, który będzie u nas robił instalacje wodno-kanalizacyjną oraz ogrzewanie (CO, kominek z płaszczem wodnym oraz kocioł gazowy).
     A poniżej zdjęcie schnącej płyty. Beton wiąże się 21 dni, więc jeszcze troszczę mu zostało.
     

sobota, 22 marca 2014

Dzień siódmy - fundamenty skończone

  Dzisiejszy końcowy etap budowy fundamentów. Nasza Ekipa jak zwykle punktualna, 6:30 wszyscy na miejscu:) Folia czarna wyłożona, na to zbrojenia plus siatka na całej powierzchni, a następnie zalanie betonem B15 K4. Weszło nam 11,5 m3.
  Pogoda piękna, aż nie marcowa, dlatego korzystając z okazji wieczorkiem zapaliliśmy pierwsze ognisko już na nowym, przeniesionym palenisku. Podobno od jutra mają być deszcze, ale może to nawet lepiej dla naszej wylewki, bo nie trzeba jej będzie lać wodą.
  Tak pięknie wymurowane bloczki skryły się pod warstwą piasku i betonu... Ale chociaż zostały na zdjęciach. Następny etap pewnie będzie jeszcze bardziej emocjonujący, ponieważ do góry pójdą mury i wreszcie będziemy mieć lepsze wyobrażenie całego metrażu w środku.






piątek, 21 marca 2014

Dzień szósty - malowanie fundamentów i zasypywanie piaskiem

   Piękna pogoda, zupełnie jak pełnia wiosny. Słoneczko grzało równo. Nasza Ekipa zaczęła od malowania fundamentów wewnątrz i zewnątrz disperbitem, następnie przyjechała koparka i w ciągu 5 godzin wrzuciła piasek do środka fundamentów oraz ziemię na zewnątrz domu. W między czasie Ekipa przykleiła na lepiku styropian (5cm), a następnie przymocowalłs kołkami i założyła folię kubełkową. Mają oni bardzo ciekawy patent pozwalający zaoszczędzić zarówno czas, jak i deski -położyli styropian w ten sposób, aby jego górna część wystawała kilkanaście centymetrów, tworząc szalunek na wylewkę. Sprytnie. Oczywiście między arkusze styropianu poszła pianka.
      Piasku na szczęście nam starczyło, będzie nawet na wylewkę na schody wejściowe, więc z ilością kubików trafiliśmy w dziesiątkę. Jutro Ekipa wstawi uzbrojenie na bloczki, a także siatkę na całej powierzchni przez zalaniem betonem.
       Na szybko wrzucam zdjęcia, ponieważ jestem wykończona po pracy z moim wozem - kolejny dzień zdzierania farby i szlifowania. Ale już niedługo będę mogła zacząć malowanie i wtedy będzie wreszcie widać efekty mojej mozolnej pracy.