Za nami dwie duże uroczystości rodzinne i przed obiema dostałam zapalenia piersi, najpierw jednej, tydzień potem drugiej. Nie wiem jakim cudem udało mi się przeżyć obie bez podania antybiotyku, ale cieszę się, że wyszłam z tego obronną ręką. Mało tego, po urodzinach Nikosia wciąż z gorączką postanowiliśmy nie przekładać urlopowych planów i wyruszyliśmy kamperkiem w podróż. Po raz pierwszy w tak długą, po raz pierwszy z gorączką i po raz pierwszy tak daleko całą piątką, bo ostatecznie dotarliśmy aż nad morze, ale o tym w kolejnym poście...
Chrzest Zosi
Chrzest Zosi miał wyglądać zupełnie inaczej. Niestety pandemia pokrzyżowała nasze plany, ale nie chcieliśmy czekać dłużej, bo w tej kwestii jeszcze długo może się nie zmienić, a dziecko przecież ochrzcić trzeba. Dlatego zaprosiliśmy minimum Gości, w kościele Zosieńka była przespokojna, połowę mszy przespała, na drugiej połowie była przytomna, sam chrzest odbył się po mszy, obecni byli jedynie członkowie rodziny i mogliśmy ściągnąć maski. Zosia była przytomna i nawet nie zapłakała, gdy ksiądz polewał ją wodą święconą. Po chrzcie poszliśmy do domu na mały poczęstunek. Zrobiłam sałatkę, rozpaliliśmy grilla, były ciasta oraz deserki zrobione przeze mnie oraz piękny tort wykonany przez Teściową i sałatka zrobiona przez siostrę Grzesia. Nie wiem jak sobie poradziłam z organizacją wszystkiego będąc w gorączce, jednak w sobotę 30.05 w dniu chrztu temperatura mi spadła i mogłam skupić się bardziej na tym ważnym wydarzeniu. Zofia Rita jest w końcu ochrzczona, a my możemy spać spokojniej.
Chrzest Zosi miał wyglądać zupełnie inaczej. Niestety pandemia pokrzyżowała nasze plany, ale nie chcieliśmy czekać dłużej, bo w tej kwestii jeszcze długo może się nie zmienić, a dziecko przecież ochrzcić trzeba. Dlatego zaprosiliśmy minimum Gości, w kościele Zosieńka była przespokojna, połowę mszy przespała, na drugiej połowie była przytomna, sam chrzest odbył się po mszy, obecni byli jedynie członkowie rodziny i mogliśmy ściągnąć maski. Zosia była przytomna i nawet nie zapłakała, gdy ksiądz polewał ją wodą święconą. Po chrzcie poszliśmy do domu na mały poczęstunek. Zrobiłam sałatkę, rozpaliliśmy grilla, były ciasta oraz deserki zrobione przeze mnie oraz piękny tort wykonany przez Teściową i sałatka zrobiona przez siostrę Grzesia. Nie wiem jak sobie poradziłam z organizacją wszystkiego będąc w gorączce, jednak w sobotę 30.05 w dniu chrztu temperatura mi spadła i mogłam skupić się bardziej na tym ważnym wydarzeniu. Zofia Rita jest w końcu ochrzczona, a my możemy spać spokojniej.
3cie urodziny Nikosia
W tym roku po raz pierwszy podjęłam się tematycznych urodzin, ponieważ takich właśnie sobie zażyczyli Nikoś z Tadziem. Na szczęście dla mnie temat nie był aż taki trudny - miały to być urodziny pirackie, do czego przygotowywałam się przez kilka tygodni, obmyślając różne dekoracje i atrakcje.
Zaczęłam od pieczenia ciasteczek z napisem "3 urodziny Nikosia".

Były też pirackie szabelki z Jego imieniem, rozgwiazdy i statki z napisem "ahoj".


A tak wyglądał proces tworzenia... wykrajanie ciasta stojąc na jednej nodze, bo druga bujała Zosię. Większość rzeczy robię w ten sposób, to się dopiero nazywa multitasking:)

Zrobiłam papierowe flagi pirackie, które miały być użyte do dekoracji stołu, jednak...całkiem o nich zapomniałam! To pewnie przez gorączkę, która opanowała mnie w dniu przyjęcia. Prawie o torcie zapomniałam!

Główną dekoracją była klimatyczna, stara skrzynia pożyczona od mieszkającego zaraz obok chrzestnego Tadzia. Zakochałam się w tej skrzyni, jest przepiękna, tak misternie zdobiona i w sam raz pasuje tematycznie do pirackich urodzin.

Na skrzyni umieściłam małpkę,, której założyłam za małą już na Chłopców piracką bluzeczkę.Obok skrzyni postawiłam roślinkę doniczkową, która miała grać rolę palmy:) Nad małpką zawiesiłam tablicę z napisem "ahoj kamraci!".

Na skrzyni umieściłam jeszcze lunetę oraz szabelkę, a do środka skrzyni włożyłam czerwony materiał i na nim wyeksponowałam klejnoty (biżuterię, która zalega mi gdzieś w szufladach).

Namalowałam też dwie mapy pirackie, bo czułam, że gdy zrobię tylko jedną, to jak zwykle będzie bitka:) Niestety nie mam zdjęcia tej drugiej, a jest całkiem inna.

Jakiś czas przed urodzinami pirackimi zamówiłam kilka książek o tej tematyce i czytaliśmy je do poduszki. Bardzo polubiliśmy zabawną serię Pirata Patcha, może uda nam się zdobyć wszystkie tomiki.

Zrobiłam też ciasto z pirackim złotem oraz dukatami (złota cukrowa posypka).


Każde z 24 upieczonych muffinków zostało udekorowane piaskiem (żółty lukier), kolorowymi klejnotami (posypka cukrowa) oraz ozdobione różnymi topperami, które zrobiłam z kartonu i wykałaczek. Na zdjęcie widać niebieski obrusik, jest to imitacja morza, dalej jest naczynie z piaskiem imitujące wyspę. Są tam muszelki, kamyczki, nieco roślinności i wytyczona ścieżka patyczkiem do zaznaczonego X. Po obrusie pływają ciasteczkowe statki.
A to kolejna taca z muffinkami. Połowa była kokosowa, a druga połowa cytrynowa.

Stół i znajdujące się na nim sałatki udekorowałam kwiatami szczypiorku, które udawały jeżowce.

Na czarnym obrusie umieściłam rozgwiazdy. Miały się tam znaleźć rozsypane złote czekoladowe monety i malutka skrzynia na nie, jednak niestety nie udało mi się ich otrzymać na czas, pomimo że zamówiłam je prawie tydzień wcześniej. Zostaną na imprezę Tadziową (chyba że Chłopcy zjedzą je wcześniej...)

Sok z jabłek zafarbawałam na kolor zielony (chociaż próbowałam na niebiesko, jednak sok miał odcień nieco żółty, a łącząc się z niebieskim utworzył taki właśnie zielonkawy. Jest to woda z laguny:)



Skrzynia była ciekawym miejscem na małe sesje fotograficzne. Goście także proszeni byli o przebrania pirackie i było naprawdę klimatycznie oraz zabawnie.
Nawet maleńka Zosia na chwilę przemieniła się w najsłodszą piratkę pod słońcem.
Taki oto tort Mu naszykowałam. Biszkopt przekładany kremem śmietankowym i dżemem z aronii i brzoskwini, na wierzchu jadalny opłatek, cukrowe morskie elementy oraz mnóstwo kolorowych cukierków i kolorowej posypki.
Przygotowałam
dwie zabawy, jednak nie byłam na siłach, by je poprowadzić,
natomiast udało mi się przedstawić kilka ciekawostek o piratach:
-Piraci
nosili przepaskę na oku nie dlatego, że go nie mieli, ale dlatego,
by przyzwyczaić je do widzenia w nocy i pod pokładem
-Najstraszniejszym
piratem był Czarnobrody, który przed atakiem na statek wplatał w
brodę konopie i je podpalał, by straszniej wyglądać
-Na
pokładzie największy problem był z higieną, ponieważ woda pitna
była używana wyłącznie w celach spożywczych, było jej mało i
była bardzo cenna, więc nie wolno było używać jej do mycia
-Nigdy
nie odnaleziono mapy skarbów
-Piraci
raczej nie patyczkowali się z pojmanymi i nie kazali im chodzić po
desce, od razu wyrzucali ich za burtę
-Napój
piracki to grog, jest to mieszanka rumu, wody, soku z cytryny oraz
cukru, a czasem piwa.
-słynne
piratki to Mary Read i Anne Bonny
-Juliusz
Cezar został kiedyś pojmany przez piratów z Sycylii, którzy
chcieli za niego okup w wysokości pół miliona złotych. Jednak
jako przywódca zyskał ich szacunek i obiecał, że jeśli go
wypuszczą, to wróci z okupem. Wypuścili go, a on wrócił, owszem,
ale pozabijał ich wszystkich
Jesteś WIELKA! Cudowne przyjęcie. Niech Bóg błogosławi całej Waszej cudownej Rodzince.
OdpowiedzUsuń